Centrum
Aktualności
Czytelnia
Biuletyn
Galeria
Tyflologia
Adresy
Kontakt
Dział Absolwentów
Strona główna

:: tło czarne
:: tło białe


Przedruk i kopiowanie materiałów zamieszczonych na stronie wymaga zgody Biura Centrum



Biuletyn Centrum Promocji i Kariery Zawodowej Osób z Dysfunkcją Wzroku
numer 4/2006
Człowiek niewidzący wartościowym pracownikiem

Redakcja - Teresa Cwalina
Projekt graficzny i łamanie - Tomasz Wojakowski
Adres redakcji
Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi
Dział ds. Absolwentów
ul. Brzozowa 75, Laski, 05-080 Izabelin
tel. 022 75 22 225, fax: 022 75 23 360
biuro@promocjaikariera.pl
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Spis treści:

1. Promocja trzeciego numeru Biuletynu Centrum
2. 102 lata Pani Zofii Morawskiej
3. Wystawa niewidomego rzeźbiarza - Piotra Kuscha
4. Absolwenckie spotkania w Laskach
5. Mija pierwszy rok działalności Centrum
6. O tym, że człowiek niewidzący może być wartościowym pracownikiem
7. O zatrudnianiu w Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi osób z dysfunkcją wzroku
8. O przygodzie z Laskami
9. Zostań czytelnikiem Biblioteki Publikacji
Multimedialnych w Laskach

1.Promocja trzeciego numeru Biuletynu Centrum

Trzeci numer naszego Biuletynu poświęcony był rehabilitacji przez tworzenie. Zawierał teksty opisujące rozumienie samego pojęcia tworzenie i istoty tej formy rehabilitacji oraz przedstawiające polskie doświadczenia z zakresu terapii przez tworzenie. Nieprzypadkowo więc spotkaniu promocyjnemu numeru w Warsztatach Rehabilitacji Zawodowej w Laskach nadano formę artystycznego aneksu. Pokazano działalność trzech pracowni, w których niewidomi i słabo widzący wychowankowie uczą się i tworzą. W sali organowej Warsztatów
zaprezentowano wystawę prac z pracowni plastycznej Elżbiety Tarczałowskiej; a następnie goście przeszli do pracowni ceramicznej, prowadzonej przez Renatę Orzechowską i zwiedzili pracownię tkacką Joanny Owidzkiej.
W zajęciach plastycznych w pracowni Elżbiety Tarczałowskiej biorą udział wszyscy uczniowie Gimnazjum Specjalnego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej Specjalnej - niewidomi i słabo widzący, pracujący tylko dotykiem i posługujący się czarnym drukiem. Dla każdego z nich, w zależności od jego możliwości, dobierane są tak techniki, by nastąpił proces wyzwolenia własnej kreatywności i poprzez tworzenie możliwa była praca nad samym sobą. Szczególnie wiele uwagi poświęca się nowym wychowankom. Znalezienie się w pracowni - dodajmy, że to wyjątkowe miejsce nawet w Laskach - to wejście w zupełnie nieznany im dotąd świat: uporządkowany, kolorowy i piękny. Samodzielną pracę twórczą młodzieży poprzedzają więc m. in. ćwiczenia orientacji w małej przestrzeni, odczytywanie rysunków wypukłych, poznanie plastycznego alfabetu. Rysowanie, malowanie, modelowanie pozwolą z czasem nie tylko wypowiedzieć siebie, odkryć własne możliwości i zainteresowania, ale też zdobyć umiejętności, które pomogą odnaleźć się uczniom w pracowniach nauki zawodu.
Dobrze się więc stało, że uczestnicy spotkania promocyjnego mogli najpierw sami znaleźć się w miejscu, w którym uczy się nie tylko widzieć, ale też - wielka to zasługa prowadzącej pracownię - zobaczyć niewidzialne.
Korzenie działalności Warsztatowej pracowni ceramicznej sięgają lat 30. ubiegłego wieku, prawie początków Lasek. Wówczas to wykorzystując zdolności niewidomego wychowanka - Władysława Gryglasa, absolwenta kursu prac ręcznych, podjęto między rokiem 1933 a 1936 próbę założenia warsztatu garncarskiego i podjęcia produkcji. Zbudowano piec garncarski, w którym wypalano prace z gliny. Działania w pracowni osiągnęły ostatecznie jednak tylko wymiar terapeutyczny; nie przekształciły się w stworzenie warsztatu pracy zarobkowej.
Po latach, w 1965 roku, powrócono do eksperymentu z ceramiką. Zamierzano - odwołując się do wyobraźni niewidomych wychowanków - w nowo powstałej pracowni uruchomić artystyczną produkcję. W tym celu grupę uczniów zapoznano z technikami lepienia w zakładach ceramicznych w Pruszkowie, a kilku współpracowników Henryka Ruszczyca przyglądało się pracy podobnych przedsiębiorstw w Siedleckim. Poproszono również o pomoc rzeźbiarkę, ale i tym razem nie udało się stworzyć programu nowego kierunku kształcenia zawodowego. Jedynie na zajęciach pozalekcyjnych pracowali uczniowie zainteresowani toczeniem na kole garncarskim.
Ponownie - i niestety na krótko - zajęcia z ceramiki pojawiły się w Laskach na początku lat 70. w ramach zajęć z wychowania do estetyki, prowadzonych przez Piotra Grocholskiego w trzech pierwszych klasach szkoły podstawowej.
Dopiero w 1996 roku rozpoczęły się w dzisiejszej pracowni ceramicznej lekcje - pod kierunkiem Renaty Orzechowskiej - nauki zawodu. Należy dodać, że przez te dziesięć lat prowadzącej pracownię - we współpracy z dyrekcją Warsztatów i Ośrodka - udało się stworzyć profesjonalny warsztat pracy ceramika. Pracownia posiada cztery duże pomieszczenia: formiernię, piecownię z dwoma piecami okrągłymi na 1220 st., pracownię tzw. małą i pracownię rzeźbiarską. Na zajęcia usprawniające manualnie uczęszczają m. in. dzieci ze szkoły podstawowej (w ramach przedmiotu technika) oraz małe grupy przedszkolaków i uczniowie głuchoniewidomi; zaś uczniowie Zasadniczej Szkoły Specjalnej zdobywają tytuł zawodowy pomocnika przy wyrobach ceramicznych. Rocznie około dziesięciu wychowanków poznaje w trzyletnim kursie nauczania zawodowego wszystkie techniki lepienia ceramiki, od tych najstarszych - ręcznego lepienia w glinie do toczenia na kole i do stosowania form gipsowych, a także uczy się technologii.
Równolegle z Warsztatową pracownią ceramiczną podjęto w 1995 roku szkolenie zawodowe w pracowni tkactwa. Działalność pracowni Joanny Owidzkiej wpisuje się w bogatą tradycję tkacką w Laskach.
Jeszcze przed 1939 rokiem zakupiono - razem z kilkoma maszynami dziewiarskimi - pierwsze krosno tkackie. Nawiązano też współpracę ze Spółdzielnią Przemysłu Ludowego „Ład” w Warszawie. Planowano nadać tkactwu niewidomych charakter rzemiosła artystycznego. Działania wojenne uniemożliwiały realizację przyjętych zamierzeń. Dopiero po wojnie udało się przygotowywać dwie siostry - s. Ładysławę Art i s. Beatę Twarowską do poprowadzenia szkolenia zawodowego niewidomych uczniów. Jednocześnie, w 1949 roku w Pniewie, rozpoczęto szkolenie tkacko-dziewiarskie dla niewidomych kobiet z Żułowa. Planowano w ciągu rocznego kursu przygotowanie jego uczestniczek do egzaminów czeladniczych lub nawet mistrzowskich.
Następny warsztat tkacki utworzono na początku lat 50. w Laskach i objęto szkoleniem zawodowym chłopców. Z czasem powstało aż siedemnaście stanowisk pracy. Na wąskich krosnach sprowadzonych z Krakowa uczono nawet niewidomych wychowanków z amputacjami jednej ręki, bowiem pod koniec lat 50. Ministerstwo Zdrowia ufundowało im protezy z zestawem różnorodnych końcówek. Pewno warto przypomnieć w tym miejscu - z tych lat jeszcze - tekst Henryka Ruszczyca O szkoleniu w tkactwie niewidomych amputantów.
Wspomniane działania były możliwe dzięki autorskim rozwiązaniom metodycznym s. Beaty Twarowskiej. Później, w 1956 roku, do jej doświadczeń i realizowanego przez nią programu tkactwa artystycznego odwołano się tworząc w Warszawie spółdzielnię artystyczną Nowa Praca Niewidomych. Zaś kilka absolwentek kursu w Pniewie rozpoczęło też pracę w zawiązanej w Łodzi na przełomie lat 1950/1951 spółdzielni tkacko-dziewiarskiej Przyjaźń.
Prowadząca dzisiaj pracownię tkacką - Joanna Owidzka pracuje w Laskach od 1993 roku. W niewielkim pomieszczeniu na piętrze starego budynku Warsztatów zastała dwa warsztaty nicielnicowe, jeden o osnowie pionowej, drugi - poziomej. Obecnie w nowym budynku jest dziewięć warsztatów tkackich i osiem stanowisk do pracy na ramkach tkackich. Uczniowie Zasadniczej Szkoły Zawodowej i Zasadniczej Szkoły Specjalnej przygotowują się w trzyletnim kursie zajęć praktycznych do zawodu rękodzielnik wyrobów włókienniczych. Opanowują trzy podstawowe techniki tkackie: kilimową, dywanową i gobelinową oraz wiedzę technologiczną.
Łatwo zauważyć, że to, co łączy - i zasługuje na specjalną uwagę - realizowane obecnie programy szkolenia zawodowego z pierwszymi działaniami Lasek w zakresie rehabilitacji zawodowej, to podejście eksperymentalne, metodyczne działanie i autorskie programy prowadzących pracownie oraz niezwykła umiejętność godzenia form terapii przez tworzenie z kształceniem zawodowym.
tc
powrót do spisu treści

2. 102 lata Pani Zofii Morawskiej
13 listopada br. cała społeczność Lasek świętowała 102 rocznicę urodzin Pani Zofii Morawskiej - skarbnika Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Sędziwa Jubilatka związała się z Laskami przed 76 laty. Mieszka tu i pracuje od 62 lat. Jest ostatnią z osób, które współpracowały z Założycielami: Matką Elżbietą Czacką i Ojcem Władysławem Korniłowiczem. Za służbę dla niewidomych odznaczona została przed laty Orderem Orła Białego.
Jubilatce życzymy sił i zdrowia, by jak najdłużej mogła być z nami. Plurimos Annos!
powrót do spisu treści

3.Wystawa niewidomego rzeźbiarza - Piotra Kuscha
W dniach 14 - 17 listopada br. można było zobaczyć na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie wystawę Piotra Kuscha, zatytułowaną Znaki świętości. Anioły, Boże Narodzenie, Ostatnia Wieczerza, Droga Krzyżowa, Baranek, Zielone Świątki. Warto przy tej okazji przypomnieć, że Piotr Kusch urodzony w 1965 r. w Starogardzie Gdańskim jest absolwentem Liceum Zawodowego dla Niewidomych w Laskach i pracuje obecnie jako ceramik w Warsztatach Rehabilitacji Zawodowej. Rzeźbi w glinie, drewnie i kamieniu. Jest żonaty; ma jedną córkę.
Artysta wziął udział w wielu wystawach zbiorowych w Polsce i zagranicą; indywidualnie wystawiał od 1990 roku nie tylko w kraju, ale także w Anglii, Niemczech, Francji i na Węgrzech.
Swoją przygodę ze sztuką rozpoczął jeszcze w szkole w Laskach, w latach 1982 - 1985,w pracowni metaloplastyki u Jacka Rochackiego. Później, w latach 1987 - 1995, uczył się rzeźbić w pracowni Barbary Zbrożyny. Następnie (1995 - 1996) przebywał jako stypendysta UNESCO i Fundacji Fredericka Bushego w Anglii, Walii i Szkocji. Przez rok otrzymywał również stypendium Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. W roku 2000 ukończył kurs ceramiki u Poli i Alberta Krystyniak (Muzeum Sztuki Ludowej w Węgorzewie), a już w następnym roku sam prowadził zajęcia z młodzieżą niepełnosprawną na warsztatach ceramicznych w Narewce - Lewkowo (woj. podlaskie); miał także warsztaty w Laskach z dziećmi z I klasy Szkoły Podstawowej z Izabelina (Kawałek gliny w mojej ręce) i z uczniami Integracyjnej Szkoły Podstawowej Warszawa - Tarchomin. Brał również udział - wspólnie z s. Lidią Pawełczak - w przedsięwzięciu artystycznym Lepienie świata.
*
Na wystawie Znaki świętości pokazano ostatnie prace niewidomego artysty. Drewno i glina są materiałem, w którym odnajduje on i zapisuje to, co najważniejsze w jego świecie i to, co określa też miejsce, w którym przyszło mu żyć, Laski. Znaki świętości wyrosłe z doświadczania języka dotyku, nawiązują do utrwalonego w architekturze Zakładowej Kaplicy piękna i prostoty.
Odczytanie prac - znaków wymaga od widza zatrzymania się, może nawet zamknięcia oczu i zawierzenia patrzącym palcom. Dotyk może nas - pokazuje to Piotr Kusch - zbliżyć ku tajemnicy Bożego Narodzenia, Drogi Krzyżowej czy Zielonych Świątek. Potrzeba jedynie pewnego nabożnego skupienia, wyciągnięcia ręki, pochylenia się, a nawet uklęknięcia i na kolanach, jak przy adoracji krzyża po wielkopiątkowym nabożeństwie, przesuwania się powoli ku kolejnym stacjom Drogi Krzyżowej. Wszystko po to, by naprawdę zobaczyć i nie być niedowiarkiem, lecz wierzącym.
*
Znaki świętości były jedną z trzech wystaw towarzyszących konferencji naukowej Chrześcijaństwo a kultura. Konferencja otwierała cykl sesji, które będą organizowane w ciągu najbliższych 12 lat przez polskie wydziały teologiczne na temat: Wkład chrześcijaństwa w kulturę polską.
Już sama możliwość pokazania prac Piotra Kuscha była wyróżnieniem, i choćby w ten symboliczny sposób zaznaczeniem też wkładu Lasek w kulturowe dziedzictwo Polski. Na wystawie zaprezentowano też dwie ostatnio wydane przez Wydawnictwo UKSW, laskowskie książki - Notatki Matki Czackiej oraz Listy Matki Elżbiety Czackiej i ks. Stefana Wyszyńskiego.
tc
powrót do spisu treści

4. Absolwenckie spotkania w Laskach
Dwa razy do roku - wiosną i jesienią - spotykają się w Laskach absolwenci kolejnych roczników Zespołu Szkół Zawodowych ze swoimi dawnymi nauczycielami, wychowawcami i siostrami. Powracają we wspomnieniach do młodych, szkolnych lat; opowiadają też o tym, co teraz się z nimi dzieje - o życiowych sukcesach, o pracy i o tym, co trudne. Program zjazdu zakłada zawsze oficjalne spotkanie z Zarządem Towarzystwa, dyrekcją i gronem pedagogicznym Ośrodka. Zapraszani są również ci pracownicy, którzy już nie pracują w Laskach. Jest Msza św. w intencji żywych i zmarłych byłych wychowanków i pracowników. Przewidziano czas na spacery po dawnych dróżkach, oglądanie nowych budynków, nawiedzenie cmentarza i w końcu na nocne Polaków rozmowy.
Zainteresowanie ostatnimi dwoma spotkaniami - 17 i 18 czerwca br. oraz 28 i 29 października br.- ze strony byłych wychowanków (roczniki 1976, 1978, 1979, 1980, 1981, 1982) było bardzo duże, ale nie wszyscy mogli ostatecznie przybyć. Łącznie w obydwu zjazdach uczestniczyło 47 osób, tj. ponad 37 % absolwentów wymienionych wyżej roczników. Osób towarzyszących - przewodników było 18. Spośród przybyłych na zjazd w związkach małżeńskich pozostaje 38 osób (mamy 6 laskowskich małżeństw); jest 7 osób samotnych; rozwiedziona - 1 i wdowa - 1. W absolwenckich, najczęściej wielodzietnych rodzinach jest łącznie 64 dzieci. Wszyscy nasi byli wychowankowie pracowali zawodowo. W chwili obecnej pracują 23 osoby w zawodach: telefonista, masażysta, pakowacz, portier, pracownik biurowy; jest też pracownik fizyczny; absolwenci pracują również w spółdzielni niewidomych w dziale montażu. Nie pracują obecnie 24 osoby - najczęściej z powodu obowiązków rodzinnych (wychowywanie dzieci). Dalszą naukę po odejściu z Lasek podjęło 25 osób; studia wyższe ukończyły 2 osoby, studia pomaturalne - 7 osób, szkołę masażu - 11 osób, kursy przysposabiające do zawodu - 5 osób.
kk
powrót do spisu treści

5. Mija pierwszy rok działalności Centrum Promocji i Kariery Zawodowej
Osób z Dysfunkcją Wzrokumówi Krystyna Konieczna - koordynator Projektu
Kończy się pierwszy rok prowadzenia przez Dział ds. Absolwentów Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach Centrum Promocji i Kariery Zawodowej Osób z Dysfunkcją Wzroku. Realizowany Projekt - przypomnijmy do 31 marca 2008 roku - jest dofinansowywany z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Rozwój Zasobów Ludzkich. Działanie 1.4 Schemat a.
Wstępny opis przedsięwzięcia określał, że w ramach Centrum prowadzone będzie fachowe poradnictwo zawodowe, psychologiczne, społeczne i prawne oraz rehabilitacja zawodowa osób nowo ociemniałych i udzielana będzie osobom z dysfunkcją wzroku pomoc w odnalezieniu się na otwartym rynku pracy i budowaniu kariery zawodowej. Centrum nieodpłatnie miało oferować też pomoc w wyborze zawodu, kierunku szkolenia lub kształcenia zawodowego i zmiany zawodu oraz w pokonywaniu barier psychologicznych, uniemożliwiających lub utrudniających podjęcie pracy. Usługi doradcze - zakładano - będą świadczone również w miejscu zamieszkania osoby z dysfunkcją wzroku. W ten sposób rozszerzono i wzbogacono zakres usług prowadzonych w ramach działalności statutowej przez Dział ds. Absolwentów o działania wspierające rehabilitację i aktywizację zawodową osób z wadami wzroku z terenu całego kraju, kobiet i mężczyzn zaliczonych do znacznego lub umiarkowanego stopnia niepełnosprawności - po raz pierwszy wchodzących na rynek pracy bądź też długotrwale bezrobotnych i z największymi trudnościami w wejściu na rynek pracy.
Umowa na realizację Projektu została podpisana 30 grudnia 2005 r. i już 2 stycznia 2006 r. rozpoczęto pracę od organizacji Biura Centrum i akcji informacyjnej na temat celów i form działania Centrum.
Zatrudniono trzech pracowników i personel zarządzający Projektem (2 osoby). Zaproszono też do współpracy specjalistów - tyflopedagogów, psychologa, okulistę, instruktorów orientacji przestrzennej i widzenia, instruktorów zawodu i informatyka. Pozyskano i wyposażono w konieczny sprzęt trzy nowe pomieszczenia biurowe; zakupiono biurka (4), tapicerowane krzesła obrotowe (6), szafy (4), zestawy komputerowe (3) ze specjalistycznymi programami (program powiększający i programy graficzne) i komputer przenośny oraz kolorową drukarkę laserową i faks.
Przygotowano materiały informacyjne i promocyjne Centrum (folder, plakat, druk reklamowy, strona internetowa Projektu - www.promocjaikariera.pl). Został również przeprowadzony przetarg na druk w brajlu i powiększonym druku Biuletynu Centrum, kwartalnika poświęconego problematyce niepełnosprawności w zakresie widzenia.
Opracowano także kartę uczestnika projektu i stworzono komputerową bazę uczestników Projektu.
W końcu rozpoczęła się też rekrutacja ostatecznych beneficjentów Projektu, tj. osób z wadami wzroku w wieku aktywności zawodowej. Podjęto w Biurze Centrum i w miejscu zamieszkania beneficjentów działania z zakresu poradnictwa i doradztwa zawodowego, psychologicznego, społecznego i prawnego, realizowane przez specjalistów zatrudnionych na umowy zlecenia.
Nasze wsparcie dotyczy osób z dysfunkcją wzroku z terenu całej Polski. Do końca listopada br. objęło 172 kobiety i mężczyzn, 77 - z Województwa Mazowieckiego (w tym 37 - z samej Warszawy) i 95 - z pozostałych województw. Przyjeżdżającym - osobom świeżo ociemniałym i ich przewodnikom - zapewniamy wyżywienie i noclegi oraz podczas jedno lub dwutygodniowego pobytu kompleksowe działania z zakresu rehabilitacji zawodowej.
W naszym przedsięwzięciu planowaliśmy poradnictwo różnego rodzaju dla 60 osób rocznie (w ciągu miesiąca przyjęcie 5 osób), a tymczasem na koniec listopada br. udzielono porad aż 172 osobom (54 w wieku 18 - 25 lat, 40 w wieku 26 - 35 lat, 32 w wieku 36 - 45 lat i 46 w wieku 46 - 65 lat). W grupie tej z wykształceniem podstawowym było 20 osób; 73 miało wykształcenie zasadnicze zawodowe; 23 - średnie zawodowe; 26 - średnie; 16 - pomaturalne; studia licencjackie ukończyły 3 osoby; wyższe magisterskie - 10; podyplomowe - 1.
Przewidziano działania z zakresu rehabilitacji zawodowej dla 12 osób w ciągu roku. Tymczasem do końca listopada br. skorzystało z nich 25 osób.
Usługi doradcze w miejscu zamieszkania świadczyliśmy dla 35 osób na terenie całego kraju.
W zorganizowanych w maju br. Warsztatach Poszukiwania Pracy wzięło udział 18 uczestników z umiarkowanym i znacznym stopniem niepełnosprawności z terenu całej Polski. Program Warsztatów Poszukiwania Pracy obejmował: Warsztat doradcy zawodowego, Warsztat zatrudnienia, Warsztat pracodawcy, Warsztat pracownika, Warsztat psychologiczny, Warsztat prawniczy oraz ćwiczenia warsztatowe z autoprezentacji, z rozmową kwalifikacyjną i pracownią dokumentów. Każdy z uczestników Warsztatów miał możliwość uczestniczenia we wszystkich zajęciach. Otrzymał też komplet materiałów, mających pomóc w poszukiwaniu pracy; przygotowano je w wersji czarnodrukowej i brajlowskiej.
Nasze usługi kierujemy również do rodzin naszych beneficjentów, a zwłaszcza do rodziców i współmałżonków. Świadczymy też usługi doradcze osobom zainteresowanym pomocą niepełnosprawnym i zatrudnieniem osób z dysfunkcją wzroku. Prezentujemy metody i techniki pracy osób z wadami wzroku oraz sposoby poruszania się z białą laską i psem przewodnikiem; pokazujemy stanowiska pracy i zawody wykonywane przez osoby niewidome i słabo widzące; mówimy o specjalistycznym sprzęcie optycznym i oprzyrządowaniu maszyn i urządzeń.
Monitorujemy wszystkie wydarzenia w Polsce dotyczące spraw osób z dysfunkcją wzroku, uczestniczymy w konferencjach poświęconych problematyce osób niepełnosprawnych. Przygotowane przez nas materiały informacyjne i promujące działania Centrum rozesłano do wszystkich Starostw Powiatowych i wojewódzkich urzędów pracy, do oddziałów PFRON i okręgów PZN, do ośrodków szkolno-wychowawczych oraz szkół dla dzieci z wadami wzroku i do 35 klinik okulistycznych oraz na wydziały pedagogiczne wszystkich wyższych uczelni w Polsce.
Materiały umieszczono również na stronie Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, na portalu Towarzystwa Przyjaciół Integracji i w serwisie organizacji pozarządowych (ngo.pl); wydrukowano w piśmie rehabilitacyjno-społecznym Laski, Pochodni, Magazynie Kuriera Porannego oraz w katalogu Dorocznej Aukcji Dzieł Sztuk na Rzecz TOnO.
W ramach Konferencji Dobre Praktyki przeprowadzono także akcję reklamową we wszystkich miastach wojewódzkich.
Nagrano godzinną audycję radiową w cyklu Nasz Dom w Radio Józef, poświęconą problematyce niewidzenia i działalności Lasek, wywiad dla Sygnałów świata w Radio Merkury oraz wywiad do Ludzi, miejsc, sytuacji w Radio Dla Ciebie.
Współuczestniczono również w realizacji ogólnopolskiego projektu medialnego Niepełnosprawni -sprawni w pracy.
Ukazały się także już trzy numery kwartalnika Biuletyn Centrum (wersja brajlowska, w powiększonym druku i elektroniczna), skierowanego do szerokiego grona czytelników zainteresowanych problematyką niepełnosprawności. Pierwszy zawierał podstawowe informacje o Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi i Dziale ds. Absolwentów, realizującym projekt Centrum Promocji i Kariery Zawodowej. Wiele miejsca poświęcono w nim także masażowi. Podano nie tylko aktualne adresy szkół, w których osoby z dysfunkcją wzroku mogą uzyskać tytuł technika masażysty, ale też przypomniano wagę tego zawodu dla osób niewidomych i mało znaną historię szkolenia niewidomych masażystów w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że o zawodzie masażysty i o pracy w tym zawodzie pisały same osoby niewidome. Drugi numer Biuletynu Centrum prezentował interesujące dziś wielu czytelników zagadnienie pracy i jej najnowszą formułę - telepracę. Pokazano nowe technologie komputerowe i informacyjne dla osób z wadami wzroku. Biuletyn ukazywał również możliwości poszerzenia kompetencji zawodowych, jaką stwarza e-learning osobie z dysfunkcją wzroku. Przedstawiona została także sytuacja zawodowa osób z dysfunkcją wzroku w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. W trzecim numerze Biuletynu Centrum przedstawiono problematykę rehabilitacji przez tworzenie oraz omówiono efekty nagrodzonego w II edycji Konkursu Dobre praktyki projektu Terapia przez tworzenie przygotowaniem uzdolnionych osób z dysfunkcją wzroku do wejścia na otwarty rynek pracy.
Za wcześnie mówić o efektach działań Centrum. Nie dokonujemy cudów, raczej jesteśmy gotowi zawsze wspomóc osoby, które takiego wsparcia potrzebują. W grudniu br. planujemy rozesłanie do wszystkich naszych beneficjentów ankiet ewaluacyjnych, by poznać ich ocenę naszych działań, nowe potrzeby beneficjentów oraz pozyskać w ten sposób informacje pomocne w doskonaleniu naszych działań.
powrót do spisu treści

6. Refleksją na temat: człowiek niewidzący - pracownikiem wartościowym
dzieli się Izabela Szwarocka (psycholog)
w rozmowie z red. Teresą Cwaliną
TC: Wiem, że odpowiedź na postawione pytanie: czy osoba, która nie widzi, może być wartościowym pracownikiem, jest dla Ciebie oczywista. Mówisz: może i najczęściej tak jest.
ISz: Pewno dlatego tak myślę, że doświadczenie niewidzenia głęboko wpisuje się i w moją drogę zawodową.
TC: Opowiedz więc, proszę, jak można nie widząc być wartościowym pracownikiem.
ISz: Najpierw może jednak istotna uwaga. Nie ma jakiejś specyficznej wartości, przyrodzonej niewidzącemu pracownikowi. Realizuje się ona raczej w całokształcie życiowej drogi osoby niewidzącej; drogi, dla której bardzo istotnym - z wielu względów - elementem jest praca zawodowa.
Będę mówić o sobie. Pragnę jednak skupić się nie tyle na samym przebiegu własnej ścieżki zawodowej, ile raczej prześledzić ją, próbując odnaleźć to, co mogło być - lub jest - świadectwem bycia wartościowym pracownikiem.
Aby w tej refleksji nie zatrzymać się jedynie na poziomie faktów i doświadczeń z mego życia, zachęcam - zwłaszcza niewidomych czytelników - do potraktowania tego wyznania jako inspiracji do własnych przemyśleń, przydatnych przecież na różnych etapach drogi zawodowej. Osoby poszukujące pracy mogą zobaczyć to, co - w ich osobistym doświadczeniu - jest wartością, mocną stroną; czymś, co warto podkreślać w określaniu swoich zdolności, w rozpatrywaniu charakteru pracy lub w rozmowie z pracodawcą. Osoby aktualnie pracujące niech potraktują tę refleksję jako zachętę do przemyślenia, w których aspektach swego życia związanych z pracą czują się wartościowe, a w których mogłyby być może coś zrobić, aby być nie tylko sprawnymi w pracy, ale i wartościowymi pracownikami.
TC: Zacznijmy tę opowieść od przedstawienia kilku podstawowych informacji o Tobie.
ISz: Nie widzę od urodzenia. Jesteś absolwentką Technikum Masażu w Laskach. W 1994 roku ukończyłam psychologię na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Obroniłam pracę magisterską przedstawiającą metodę ruchu rozwijającego Weroniki Scherborn, którą stosuje się m. in. w laskowskim przedszkolu. Potem ukończyłam wiele kursów z zakresu psychoonkologii i opieki hospicyjnej, a w 2005 roku uzyskałam także certyfikat Uniwersytetu w Oksfordzie z terapii poznawczo-behawioralnej.
TC: Jesteś psychologiem. Wiele osób uznałoby, że należy dopowiedzieć - i człowiekiem, który nie widzi. Z pewnością masz stosowne do wykonywania zawodu wykształcenie, ale zostaje pytanie: czy będąc niepełnosprawną możesz być sprawną w pracy i jeszcze więcej - możesz być wartościowym psychologiem?
ISz: Odpowiem nie wprost... Podejmując zaraz po studiach pracę w jednej z prywatnych szkół wyższych, miałam obowiązki takie, jak wszyscy pozostali nauczyciele akademiccy. Tym, co mogłoby - jak myślę - świadczyć o tym, że jako osoba z dysfunkcją wzroku mogę być wartościowym pracownikiem, było na początek znalezienie sposobu, który w pełni pozwolił podjąć moje zadania. Udało się pokonać techniczne bariery związane z dostępem do literatury naukowej, co blisko dwanaście lat temu naprawdę można poczytać za prawdziwe osiągnięcie. Sądzę jednak, że nieocenioną wartością tamtego czasu był mój osobisty kontakt ze studentami, którzy przychodzili ze swoimi sprawami; często poszukując miejsca w świecie przeżywali dramat niegodzenia się ze sobą lub z tym, co albo kto ich otacza. I nie przychodzili do mnie tylko jako do psychologa; może raczej ważna była dla nich ta moja oswojona niepełnosprawność, przychodzili bowiem do osoby, która sama jako niewidząca - uważali - też musiała wiele przemyśleć; choćby odpowiedzieć na pytanie, jak żyć, gdy się nie widzi. Ale i ja stawiałam też przed nimi zadania - przede wszystkim takie, poprzez które mogli odkryć osobisty potencjał. Zachęcałam, by jako przyszli nauczyciele poprowadzili w ramach ćwiczeń lekcję w szkole na miarę swych marzeń. Mówili, że trochę była to dla nich zabawa, ale dostrzegali w niej także możliwość pokazania siebie komuś, swojej jakiejś, często wcześniej nieodkrytej, części ja... Podsumowując ten etap pracy sądzę, że mogłabym pomyśleć o sobie jako o wartościowym pracowniku; jako psycholog umiałam wyzwolić w powierzonych mi osobach ich potencjał; pomagałam im odkryć siebie samych, ich mocne strony i ograniczenia. Trochę tak, jak muszę czynić to sama, jeśli chcę - nie widząc - czuć się wartościowym pracownikiem, tzn. takim, który podejmuje wszystkie te obowiązki zawodowe, jakie może podjąć, choć nierzadko trzeba najpierw znaleźć samemu jeszcze i sposób umożliwiający ich realizację.
TC: Potem pracowałaś w hospicjum.
ISz: W warszawskim Hospicium dla Dzieci, wtedy pierwszym w Polsce, a nawet w Europie. I choćby dlatego nie było to trudniejszym wyzwaniem; ta praca jakoś sama z siebie dawała poczucie bycia wartościowym pracownikiem. Wiązało się to ze specyfiką miejsca i podejmowanymi na co dzień zadaniami. Łatwo było odnieść wrażenie, że towarzysząc dzieciom i ich rodzicom w często dramatycznym okresie ich życia, jest się osobą jakoś szczególnie wybraną, zajmuje się sprawami niezwykłej wagi. Przypuszczam, że był czas, kiedy tak właśnie myślałam. Jednak kontaktując się - najczęściej w ich domu - z rodzinami, których dzieci były pod opieką hospicjum i towarzysząc umierającemu dziecku, nie mogłam nie dostrzegać i jego rodzeństwa, i tych wielu spraw, wokół których nadal będzie toczyć się w rodzinie życie, pomimo że po śmierci ukochanego dziecka będzie działo się wszystko zupełnie inaczej. Zaczęłam więc organizować i dbać o takie formy opieki i codziennego kontaktu z rodzinami dzieci (szczególnie zmarłych), które - nie umniejszając bólu związanego ze stratą dziecka, pozwoliłyby raczej przeżyć to doświadczenie jako trudny i bolesny etap życia, a nie jego koniec. Zresztą, kilkoro szczególnie zapamiętanych przeze mnie umierających dzieci nauczyło mnie, że można przeżywać swoje życie tu i teraz, nawet jeśli ma ono perspektywę kilku dni czy tygodni. I często, będąc z nimi rozmawiałam o życiu i o śmierci, o lęku i o ludziach, którzy pozostaną, i o najgłębszej miłości. Pamiętam takie rozmowy z bardzo chorym dzieckiem toczone w trakcie wspólnego grania w piłkę albo kiedy razem oglądaliśmy zdjęcia. Podczas formacji, jaką otrzymywałam będąc pracownikiem hospicjum, słyszałam często, że mam szansę - a nawet powinnam - przemyśleć własny stosunek do śmierci. A ja przesuwałam raczej akcent coraz częściej w swoich rozważaniach na to, jaki jest mój stosunek do życia; takiego, jakie jest moim udziałem dzisiaj, takiego, w którym uczestniczę - również jako osoba niewidząca. Myślę też, że moja wartość jako pracownika miała istotny związek z tym, jaki mam stosunek do własnego cierpienia, gdzie jest w moim życiu miejsce na ból, może nawet śmierć niektórych zamierzeń... Ale przede wszystkim ważne było moje życie i dostrzeżenie, że obecne w nim trudności i drogi ich przezwyciężania mogą być barierami, ale mogą też być po prostu innymi sposobami odnalezienia się w tej samej rzeczywistości. Zgadzam się oczywiście, że doświadczenie niewidzenia i doświadczenie śmierci są jakoś nieporównywalne. Sądzę jednak, że tak jedno, jak i drugie, potrzebuje odniesienia do tego, co rozpoznaje się jako wartość - niezależnie od okoliczności. I tak, dostrzegając wartość mojego życia, której nie umniejsza w żadnym stopniu trud doświadczenia niewidzenia, próbowałam pomagać rodzicom, którzy stracili swoje dzieci, w przyjęciu perspektywy, że w ich życiu może być podobnie.
TC: Dzisiaj pracujesz w jednym z warszawskich szpitali.
ISz: Jestem psychologiem w oddziale psychiatrycznym. Pracuję w zespole, w którym każdy ma określone zadania. Oczywiste, że nikt ode mnie nie oczekuje samodzielnych działań, które wymagają obserwacji wzrokowej i oceny wzrokiem, jak dane zadanie zostało przez pacjenta wykonane. W tym potrzebuję wsparcia widzącego kolegi. No i może warto dodać jeszcze, że praca psychologa - o czym często się nie pamięta - to nie tylko testy... Mam do czynienia z ludźmi chorymi, wobec których trzeba po prostu zastosować leczenie zgodnie z najlepszą wiedzą. Ale tym, z czym wiąże się - jak myślę - wartość mojej pracy jako osoby niewidzącej, jest chyba przekonanie, że moje życie ma swój cel, że są w nim wartości niezależne od chwilowego samopoczucia; że w ciągu dnia są punkty stałe, nie poddające się wahaniom i zmienności myśli czy nastrojów. Wydaje się to bardzo ważne, gdy dotyka się doświadczenia zagubienia drugiego człowieka, poddania się przez niego poczuciu bezsensu i beznadziejności. Wtedy często w jakimś sensie zapominam, że fizycznie nie widzę. Moje wewnętrzne światło - płynące z wiary, ale i jakoś z faktu akceptacji własnej niepełnosprawności - inspiruje mnie do pomagania pacjentom w rozwijaniu ich perspektywy patrzenia na siebie, na innych ludzi, na doświadczenie ich choroby.
TC: W odpowiedzi na pytanie, czy osoba, która nie widzi, może być wartościowym pracownikiem, pozostaje więc ważna jeszcze i odpowiedź na to pytanie o źródło tej wartości.
ISz: Tak, wypływa ona chyba z wnętrza osoby niewidzącej i wiąże się ściśle ze znaczeniem, jakie ma dla niej niewidzenie, jej cierpienie, a nawet całe jej życie.

Głębokie życie wewnętrzne, niezłomne zasady moralne, szlachetny i prawy, łatwy i miły charakter, wreszcie cierpliwe i pogodne znoszenie kalectwa sprawia, że niewidomi nie tylko nie będą ciężarem dla otoczenia, ale przeciwnie niejednokrotnie staną się centrum, z którego na otoczenie spływać będzie światło i moc, jakie tylko Bóg dać może.
Matka Róża Czacka
powrót do spisu treści

7. O początkach zatrudnienia osób niewidomych przez Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi opowiada w rozmowie z red. Teresą Cwaliną
s. Elżbieta Więckowska FSK, kierująca w Laskach Działem Tyflologii
TC: Przekonanie, że poprzez wykształcenie ogólne i zawodowe niewidomy powinien się włączyć w pracę i dorobek ludzki i stać się pożytecznym członkiem społeczeństwa stanowi podstawę wszelkich działań podjętych przez Towarzystwo. Przyjęto, że najlepszym sposobem przyjścia z pomocą niewidomym jest nie jałmużna - jak pisano później w ulotce z 1936 roku - ale przygotowanie ich do pracy zawodowej w szkołach specjalnych i dostarczenie im tej pracy.
s.E: Bliska współpracowniczka Matki Elżbiety Czackiej - s. Teresa Landy zwracała jednocześnie uwagę na fakt, że osiągnięcia życiowe niewidomego wymagają ogromnego wysiłku, wytrwałości, siły charakteru; świadczą o możliwościach człowieka pozbawionego wzroku. Nie znają tych możliwości ci, którzy nie widzieli niewidomego w szkole, w warsztacie, nie mieli w ręku jego artykułu, nie czytali jego książki, czasopisma, które redaguje, nie słyszeli go na trybunie sejmowej. Ta rzeczywistość burzy przesądy dotąd w tej dziedzinie pokutujące. We Wspomnieniach pisała s. Teresa Landy: Niewidomi mają (...) dawać wkład swych zdolności i umiejętności wszelkiego rodzaju, począwszy od prac fizycznych aż do studiów naukowych, działalności społecznej, artystycznej, w miarę swych danych i zamiłowań. Taka koncepcja nie była obca tyflologom przodującym za granicą, lecz była tam ujęta bardziej pod kątem ekonomicznym, ich materialnego bytu. Matka główny nacisk kładła na stronę psychologiczną i moralną pracy. Z tych racji starała się dawać zatrudnienie nawet „babulkom” (skrobanie kartofli, łatwe roboty ręczne, klejenie torebek).
TC: Pewno warto przypomnieć, że w 1923 r. w Warszawie w Zakładzie Towarzystwa pięć kobiet uczyło się rzemiosła i pracowało w gospodarstwie domowym. Później Patronat prowadził warsztaty, w których pracowali niewidomi mieszkający w mieście.
s.E: W samych Laskach, w latach 1925-1932, pracowało też 17 osób: 2 mężczyzn - koszykarzy wyrabiało kosze i meble wiklinowe na użytek Zakładu; niedowidzący Edward Gwiazda był pomocnikiem mechanika; Halina Csaki - masażystą; Janina Mamełko - telefonistką. W Biurze Przepisywania Książek, obejmującym przepisywanie ręczne, drukowanie w technice stereokopii i oprawę książek pracowało 11 kobiet. W 1930 roku w szkole było 7 niewidomych nauczycieli: 4 - wykładało przedmioty ogólnokształcące, 2 - uczyło muzyki, 1- był instruktorem zawodu.
TC: Podobnie zresztą do Zgromadzenia przyjmowano też - co było nowością w ówczesnych czasach - niepełnosprawne kandydatki.
s.E: Matka Czacka zwiedzając zachodnią Europę zetknęła się z francuskim Zgromadzeniem Sióstr Niewidomych św. Pawła, które przyjmowało kandydatki widzące i niewidome. Matka z założenia przyjmowała kandydatki niewidome; zgłaszały się też i były przyjmowane kandydatki obarczone innym poważnym kalectwem. Odnajdywały swoje miejsce w Zgromadzeniu i wniosły wiele wartości do wspólnoty zakonnej. Konstytucje z 1922 roku decydują jedynie, że liczba niewidomych nie może przekraczać połowy sióstr w Zgromadzeniu.
TC: Wszystkie działania i Matki, i Towarzystwa są potwierdzeniem tej prawdy, że człowiek niewidomy może być człowiekiem użytecznym i pokazują, jak ten stan osiągnąć. Już w początkach lat 30. sformułowała Matka Czacka w Memoriale o sprawie opieki nad niewidomymi do dziś ważny i dalej aktualny program: Tak więc chcąc bez większych ciężarów dla państwa zabezpieczyć znośne warunki życiowe ociemniałym należy: a). pomóc w zakładaniu, racjonalnym prowadzeniu i rozwoju odpowiednich warsztatów pracy, b). zapewnić zbyt wyrobom niewidomych, - i najważniejszy może obecnie postulat - c). zatrudniać obowiązkowo w państwowych i samorządowych instytucjach niewidomych według ich zdolności i wyszkolenia zawodowego.
s.E: A społeczeństwo nie przywykło do akceptowania człowieka niewidomego w roli czynnego członka wspólnoty. Jedynym chyba zawodem uprawianym w Warszawie przez uzdolnionych niewidomych był zawód muzyka. Istniało przy kościele św. Marcina Stowarzyszenie Niewidomych Muzyków, które pełniło także rolę biura pośrednictwa pracy. Moja babcia zapamiętała, że jak był wieczorek tańcujący, to szło się na ulicę Piwną i wynajmowało na godziny muzyka do fortepianu.
Ale niewidomego postrzegano raczej jako podopiecznego, najczęściej żebraka; kogoś żyjącego z łaski instytucji dobroczynnej czy własnej rodziny. Dlatego trzeba było pokazać niewidomych pracujących i jeszcze starać się pozyskać dla nich pracodawców. Towarzystwo więc - zatrudniając niewidomych w swoich placówkach - dawało przykład modelowych rozwiązań.
TC: W innym memoriale, z grudnia 1932 roku, w Memoriale o wychowaniu i wykształceniu niewidomych dzieci i młodzieży pisały Matka Czacka i s. Teresa Landy: Nie ulega wątpliwości, że ponieważ działalność intelektualna niewidomego jest o wiele mniej ograniczona przez ślepotę, niż jego działalność fizyczna, przedstawia ona o wiele bogatsze i zyskowniejsze pole pracy dla niewidomych. Ci niewidomi, którzy mogą osiągnąć stanowiska w zawodach intelektualnych: duchowni, profesorowie, nauczyciele, muzycy, adwokaci, handlowcy, urzędnicy itp. stanowią grupę szczególniej uprzywilejowanych. Rozumie się jednak, że siłą rzeczy stanowią oni grupę nieliczną, gdyż osiągnąć dobre rezultaty w tej dziedzinie mogą tylko niewidomi o prawdziwie wybitnych uzdolnieniach i charakterze, i tylko takich wolno skierować do tych zawodów.
s.E: Z chwilą opracowania przez Matkę Elżbietę Czacką nie tylko prawidłowego alfabetu, ale i systemu skrótów, które przyspieszały czytanie i pisanie, osoba niewidoma mogła rzeczywiście pracować w zawodzie umysłowym, jeśli do tego była uzdolniona.
We wspomnianym Memoriale wiele miejsca poświęcono zawodowi nauczyciela. Autorki wyrażały przekonanie, że "Zawód nauczycielski jest jednym z najbardziej pociągających, dających największe zadowolenie z popłatnych zawodów dla niewidomych uzdolnionych w tym kierunku. Ze względu na dobro dzieci niewidomych należy również popierać zatrudnienie niewidomych w szkołach specjalnych. Nauczyciel niewidomy ma możność lepszego zrozumienia psychiki dziecka niewidomego, wniknięcia w jego specyficzne trudności i dlatego współpraca jego w szkole jest nieoceniona, chociaż dość dla szkoły kosztowna, gdyż nauczyciel musi mieć pomocników widzących jako lektorów, sekretarzy i nadzorujących na lekcjach. Mimo to każda szkoła, rozumiejąca dobro niewidomych, chętnie przyjmie niewidomego nauczyciela i otoczy go życzliwym poparciem".
Pozwolę sobie powtórzyć tę myśl, że w pracy z niewidomymi wychowankami pedagog niewidomy jest niezastąpiony. Już sama jego obecność stanowi niezaprzeczalny, żywy dowód na to, że niewidomy może być kimś; zwłaszcza wtedy jest to ważne, gdy dziecko słyszało wcześniej od najbliższych, że nic z ciebie nie będzie. Niewidomy nauczyciel, wychowawca czy instruktor zawodu pokazują, że kimś można być i to nie byle kim! To jest już stanowisko społecznie ważne, zwłaszcza dla dziecka.
Przypomnę jeszcze to, co Matka Czacka w tekście O niewidomych napisała: Niewidomy nauczyciel lub instruktor swoją postawą życiową, zaradnością, męstwem, działalnością uczy ich [uczniów] do czego może dojść niewidomy. Stwierdzenie Matki, że nauczyciel niewidomy jest niezastąpiony, potwierdziło się, gdy wychowani w Laskach niewidomi instruktorzy zawodu w Surhowie samym swoim istnieniem i postawą pomagali wyjść z depresji ociemniałym żołnierzom.
Pozwolę sobie jeszcze na pewną prywatność. Otóż pierwszą osobą w moim życiu, bliską mi bardzo, która była niewidoma i była nauczycielem, był mój dziad - prof. Wacław Werner, który na Politechnice pracował jeszcze jako widząca osoba, a po utracie wzroku już jako niewidomy wykładał nadal fizykę doświadczalną. W czasie wykładu uniwersyteckiego z zasady laborant i asystent sali wykładowej organizują doświadczenia pokazowe, więc zmieniło się tylko tyle, że mój dziad nie pisał na tablicy. Wykład miał w głowie; był świetnym dydaktykiem; po prostu dobrze wykładał.
TC: Wróćmy do Lasek. Siostra Cecylia Gawrysiak, która jako niewidoma otrzymała pierwszy państwowy etat nauczycielski, wspomina, że w roku szkolnym 1919/1920 umieściła Matka Czacka w seminarium nauczycielskim pierwszego niewidomego - Jana Urbana, który udzielał nawet korepetycji widzącym uczniom szkoły powszechnej i swoim pobytem w szkole średniej utorował drogę innym niewidomym.
s.E: Najzdolniejszych wychowanków Matka kierowała do seminarium nauczycielskiego. To się sprawdzało. Dwa lata później rzeczywiście kwalifikacje nauczycielskie zdobyli Eugeniusz Donica (E. Dudziec), Leon Lech, Wacław Bazyli Józefowicz; następni niewidomi nauczyciele to: Zofia Gawrysiak (czyli wspomniana wcześniej już s. Cecylia), Sabina Kalińska, Zofia Wojciechowska, Stefan Trzpil, Janina Kozar. Należy jeszcze wspomnieć niewidomych nauczycieli muzyki, których w Laskach zatrudniono: Włodzimierza Bielajewa i Włodzimierza Dolańskiego oraz Stefanię Skibę. Warto też przywołać nazwiska pierwszych niewidomych instruktorów zawodu: Feliksa Wojnarowicza - jednego ze współzałożycieli Państwowego Instytutu Robót Ręcznych i Władysława Gryglasa. Zawodu szczotkarza przez lata uczyli wyłącznie niewidomi nauczyciele i instruktorzy: Stefan Rakoczy, Jan Struzik, Paweł Legeżyński, Barbara Prętka.
TC: Matka Czacka opowiada też o doświadczeniach angielskich w zatrudnianiu osób niewidomych. Opisuje zawód nauczyciela domowego: Instruktorzy niewidomi uczą po domach dorosłych ociemniałych pisma Braille’a i rzemiosł dostępnych dla nich, dodając im jednocześnie otuchy i chęci do życia, służąc im za przykład zaradności. Dobry home-teatcher musi także, rozumie się, posiadać odpowiedni poziom kulturalny, wykształcenie ogólne i zawodowe. Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi zapoczątkowało również w swoim patronacie ten rodzaj pracy niewidomych.
Matka Czacka wiele mówi także o zatrudnieniu osoby niewidomej, wymagającej wsparcia przez kogoś widzącego. Henryk Ruszczyc powie wprost o konieczności współpracy i kosztowności zatrudnienia osoby niewidomej. A Siostra? Jakie są Siostry doświadczenia, była Siostra i dyrektorem szkoły, i kierowniczką internatu?
s.E: Najpierw może uwaga, że nikt nie ma ochoty przyjąć pracownika, którego trzeba dodatkowo obsługiwać poza stanowiskiem pracy. Dlatego tak ważna jest pełna rehabilitacja osoby niewidomej we wszystkich jej wymiarach. Myślę też, że nauczyciel niewidomy nie zawsze może być samodzielny. W pracy z małym, niewidomym dzieckiem albo w przedmiotach przyrodniczych, zadaniem pedagoga specjalnego jest skontaktowanie dziecka, potem ucznia z materialną rzeczywistością. I tutaj niewidomy nauczyciel jest w sytuacji trudnej, bo nie ma pełnej kontroli nad tym, co robią jego podopieczni, na co są narażeni. Nie powinien podejmować zadania, którego nie wykona samodzielnie. Natomiast w klasach starszych i w przedmiotach z natury abstrakcyjnych, jak na przykład matematyka, niewidomy może być pełnowartościowym nauczycielem. A współcześnie możliwość zdobywania informacji przez komputer uniezależnia go od pomocy lektora. Niewidomy nauczyciel może pracować także w szkole muzycznej...
Opowiem o kimś, kto był dla mnie wzorem niewidomego nauczyciela i przełożonego - o śp. Andrzeju Adamczyku. Pierwszy raz słyszałam o nim jeszcze wtedy, kiedy pracowałam jako asystent na Uniwersytecie Warszawskim, a on był studentem; właśnie przechodził z drugiego na trzeci rok studiów, czyli też wchodził do drugiej pracowni fizycznej, w której ćwiczenia trwają kilka tygodni. Wiadomo było, że niewidomy nie będzie mógł pracować z aparaturą nie przystosowaną dla niego. Kierownik wiedział, jak rozwiązać problem: należy pozwolić pracować niewidomemu studentowi z kolegą, ale zarazem dać zadania wymagające dużo teorii, dużo liczenia; żeby mógł się wykazać własnym wkładem pracy w wykonywane w ćwiczenia...
Po wstąpieniu do Zgromadzenia jako postulantka pracowałam w szkole. Ale nowicjat był już w Warszawie w klasztorze na Piwnej i ze szkoły musiałam na rok odejść. Prowadzenie moich zajęć powierzono Andrzejowi Adamczykowi. Zrobiłam wszystko, żeby w pracowni fizycznej pozostawić idealny porządek; żeby mój następca z pomocą osoby widzącej mógł bez trudu odnaleźć to, co będzie potrzebne do ćwiczeń. On sam zdecydował, że położy raczej nacisk na rozwiązywanie zadań, bo może to robić nie fatygując innych; a może w ten sposób dać coś wartościowego uczniom. Rzeczywiście już wtedy miał ogromną wiedzę i umiał ją przekazać.
Po latach, w momencie, kiedy przygotowywał pracę doktorską zwrócono się do niego z propozycją objęcia stanowiska dyrektora szkoły w Laskach. Zgodził się i już tu pracując dokończył rozprawę. Nie porzucił doktoratu, aby nie zarzucano mu, że sobie nie poradził, że skapitulował. Byłam na obronie. Po obronie jego koledzy z Instytutu Badań Jądrowych nakłaniali go, aby wrócił do pracy w Instytucie. On jednak został w Laskach; tutaj czuł się bardziej potrzebny. Zrezygnował z naukowej kariery na rzecz pracy, którą uważał za bardziej pożyteczną społecznie.
Dla mnie był też zwierzchnikiem w pewnym sensie idealnym; zorganizowany, spokojny, szybko przyjmujący do wiadomości każdą sprawę, nie bojący się podjąć najtrudniejszych decyzji. Nawet powiem więcej, można było przyjść i powiedzieć: panie dyrektorze, sknociłam, niech mnie pan ratuje i pewne było, że pomoże.
Śp. Andrzej Adamczyk był pięknym, mądrym, wartościowym człowiekiem.

Uwagi o zatrudnieniu osób niepełnosprawnych dzisiaj
W Polsce pracuje około 18 proc. osób niepełnosprawnych, podczas gdy średnia Unii Europejskiej wynosi około 45 proc. Osoby niepełnosprawne to tylko 1, 2 proc. pracujących.
Polski model pracy dla osób niepełnosprawnych obejmuje zatrudnienie tych osób, głównie zaliczanych do znacznego stopnia niepełnosprawności, w warsztatach terapii zajęciowej lub w zakładach aktywizacji zawodowej, pracę w zakładach pracy chronionej i - w niewystarczającym stopniu - pracę na otwartym rynku pracy. Nowością jest zatrudnianie osób niepełnosprawnych w przedsiębiorstwach na otwartym rynku pracy, przy zapewnieniu im odpowiedniego wsparcia asystenta zawodowego lub trenera, który pomaga im przystosować się do wykonywania zadań i obowiązków zawodowych w środowisku pracy.
W większości krajów europejskich osoby niepełnosprawne znajdują pracę w administracji publicznej. Niestety administracja publiczna w Polsce zatrudnia nawet trzykrotnie mniej niepełnosprawnych pracowników niż przedsiębiorcy prywatni.
Wciąż za mało też jest miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych w organizacjach pozarządowych i stowarzyszeniach.
Dlatego na uwagę zasługuje praktyka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Zatrudnia i dzisiaj we wszystkich swoich placówkach osoby niepełnosprawne. W sześćdziesięciotrzyosobowej grupie są pracownicy z dysfunkcją wzroku. Wyróżnia ich wysoki stopień kwalifikacji zawodowych; wielu pełni funkcje kierownicze.
Są nauczycielami i wychowawcami, instruktorami zawodu, katechetami, bibliotekarzami i kopistami brajla, specjalistami ds. informatyki i pomocy dydaktycznych, pracownikami biurowymi, telefonistami, pakowaczami i ceramikami; pracują jako portierzy i osoby sprzątające.
tc
J. Gałęziak Sprawni w pracy. Zatrudnienie osób niepełnosprawnych w politykach Unii Europejskiej i wybranych państw członkowskich, Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, Warszawa 2004

Droga została dla ciebie utorowana przez niewidomych, którzy pokazali, czego można dokazać, gdy dano im do tego sposobność. Te zajęcia mogą być z dziedziny przez ciebie uprzednio nie uprawianej, lub też mogą mieścić się w rubryce nowo nabytych umiejętności, np. mogłeś nauczyć się nowego fachu, lub zasmakować w odpowiedzialnej pracy wykonawczej. Mogłeś tak zainteresować się nowym typem pracy, że będziesz wolał ją od dawnego zajęcia, nawet gdyby ono było dla ciebie nadal dostępne.
Druga sprawa, którą należy wziąć pod uwagę, to miejscowość; czy chcesz za wszelką cenę pozostać w stronach rodzinnych, czy też skłonny jesteś przenieść się w nowe środowisko, jeśli możesz przez to polepszyć swój byt.
H. Ruszczyc Perspektywy zawodowe - wskazówki dla absolwentów
rót do spisu treści

8.O swojej przygodzie z Laskami
opowiada jedna z uczestniczek projektu Centrum
- Agnieszka Krawcow

Mam 35 lat. Ponad połowę swego dotychczasowego życia - prawie 20 lat - spędziłam w Laskach. Trafiłam tam wiosną 1974 roku. Moi rodzice poprosili o przyjęcie mnie do przedszkola. W liście do kierowniczki placówki - s. Germany napisali, że mogą dać córce ciepło i miłość, ale nie poradzą sobie z przygotowaniem jej do samodzielnego życia i nauką szkolną. Na dobre zostałam więc w Laskach i tam skończyłam Technikum Masażu; potem studiowałam pedagogikę specjalną i w Laskach odbywałam praktyki.
Niedawno wróciłam znowu do Lasek, najpierw na lipcowe rekolekcje, a potem na kilkudniowy pobyt w ramach projektu Centrum Promocji i Kariery Zawodowej Osób z Dysfunkcją Wzroku. Wróciłam do miejsca, w którym uczyłam się żyć po niewidomemu i nauczyłam się żyć jak normalny człowiek.
I choćby dlatego, nie uważam za przypadkowy fakt, że Laski i teraz w dorosłym moim życiu - szczególnie w mojej pracy zawodowej - cały czas są obecne. W Laskach nauczyłam się patrzenia na ludzi i wyniosłam tę pewność, że każdy człowiek jest cenny i piękny. Uczyłam się słuchać ludzi. Obliczyłam kiedyś, że podczas dwudziestoletniego pobytu w Laskach miałam bezpośredni lub pośredni kontakt z około sześćdziesięcioma siostrami i z około siedemdziesięcioma osobami świeckimi, które mnie wychowywały i uczyły. Wiele z nich już nie żyje. Wszystkim jestem wdzięczna za trud wychowania i nauczania; za to, że dzisiaj jestem, kim jestem; że coś potrafię i nie muszę zawsze być zdana na kogoś widzącego; że nie jestem skazana na bezczynne siedzenie w domu. Cieszę się, że mogłam skończyć studia i potem dwa kursy komputerowe w Warszawie i w Bydgoszczy; że mogę pracować w wyuczonym zawodzie.
Na początku swojej drogi zawodowej nauczałam indywidualnie ucznia z Lasek, który miał problemy z przystosowaniem się do życia w Ośrodku i był przeniesiony do szkoły podstawowej w miejscu swojego zamieszkania. Moje lekcje odbywały się najczęściej w domu jego babci. Warto tu dodać, że miałam ogromną pomoc od laskowskiej nauczycielki mojego ucznia, a jednocześnie mojej dawnej wychowawczyni z młodszej grupy w internacie - pani Zosi Paszkowskiej; wspierała mnie też nauczycielka chłopca ze szkoły masowej. To była moja pierwsza praca. Z ogromną radością uczyłam podstaw gramatyki i tabliczki mnożenia; ćwiczyłam czytanie i pisanie brajlem. Bardzo chciałam jak najwięcej nauczyć Sebastiana; przypomniałam moje sprzed lat lekcje z panią Małgorzatą Galster w Laskach... Nauczanie chłopca trwało prawie dwa lata - i objęło drugą i trzecią klasę szkoły podstawowej. Potem mój uczeń wrócił do Lasek, a ja zostałam bez pracy.
Było mi ciężko. Konieczność pozostawania w domu i poczucie samotności przerażały. Bałam się, że w końcu wpadnę w depresję. Ale i tym razem zadziałały Laski, i los uśmiechnął się do mnie. We wrześniu 2003 roku dostałam propozycję od pani dyr. Teresy Cwaliny prowadzenia nauczania indywidualnego niewidomej uczennicy, również absolwentki Lasek. Została przyjęta do liceum ogólnokształcącego i ze względu na sprzężone kalectwo - oprócz braku wzroku miała również poważne zaburzenia w układzie narządu ruchu, nie chodziła i miała ograniczone ruchy rąk - przyznano jej nauczanie indywidualne. Uczennica wymagała więc specjalistycznych metod pracy. Przyznam, że nie wiedziałam, jak sobie poradzę. Co prawda skończyłam tyflopedagogikę, ale nie jestem ani polonistą, ani historykiem; obawiałam się, że zabraknie mi wiedzy i metodycznie nie podołam temu wyzwaniu. W pierwszej klasie miałam uczyć Anię języka polskiego, historii, geografii i wiedzy o kulturze, a w drugiej - także wiedzy o społeczeństwie... Na szczęście znowu pomogli nauczyciele z Lasek i Ania jest już po maturze.
Ale zaczęło się od próby nauki brajla; porażenie uniemożliwiało jednak Ani czytanie książek i normalną naukę. Starałam się więc dostosowywać metody pracy do możliwości uczennicy. Przede wszystkim skorzystałam z faktu, że Ania potrafiła pisać na komputerze. Warto tu wspomnieć, że robiła to jednym palcem i wymagało to ogromnego samozaparcia z jej strony. Prace domowe i notatki wysyłałyśmy sobie załącznikami w e-mailach, a na lekcjach Ania pracowała metodą wyłącznie słuchową. Nagrywała na dyktafon moje wykłady, a ja niektóre teksty z podręczników nagrywałam jej w domu.
Warto jeszcze dodać, iż Ania była uczennicą niezwykle pilną i sumienną; bardzo przykładała się do swoich obowiązków. Praca z nią była dla mnie ciekawym doświadczeniem pedagogicznym i niezwykłą przyjemnością.
Teraz pracuję tylko w soboty lub w niedziele z uczniem klasy wstępnej z Lasek. Pomagam mu w nauce czytania. Przygoda z Laskami trwa nadal.
powrót do spisu treści

9. Zostań czytelnikiem Biblioteki Publikacji Multimedialnych w Laskach
Od 2003 roku przy Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi w Laskach działa Biblioteka Publikacji Multimedialnych, gromadząca teksty elektroniczne przeznaczone dla niewidomych i słabo widzących czytelników. Można w niej znaleźć przede wszystkim literaturę piękną i lektury szkolne, ale także publikacje z innych dziedzin.
Wszystkich zainteresowanych korzystaniem z tych zbiorów zachęcamy do wypełnienia formularza znajdującego się na stronie internetowej www.bpm.laski.edu.pl pod hasłem „Zostań czytelnikiem”. Innym sposobem zapisania się do biblioteki jest przesłanie swoich danych na adres biblioteka@laski.edu.pl. Potrzebne będą: imię i nazwisko, nr PESEL, adres, nr telefonu, e-mail oraz zaproponowane przez Państwa identyfikator i hasło (dwie nazwy mające od 6 do 10 znaków, liter i cyfr), za pomocą których można będzie zalogować się do biblioteki. Niezbędna jest także kopia dowolnego dokumentu potwierdzającego dysfunkcję wzroku.
Ewentualne pytania mogą Państwo kierować na podany wcześniej adres e-mail.

Osoby zainteresowane otrzymaniem bezpłatnie naszego kwartalnika (wersja czarnodrukowa, brajlowska i elektroniczna) proszone są o zgłoszenie zamówienia.
e - mail: biuro@promocjaikariera.pl.