Centrum
Aktualności
Czytelnia
Biuletyn
Galeria
Tyflologia
Adresy
Kontakt
Dział Absolwentów
Strona główna

:: tło czarne
:: tło białe


Przedruk i kopiowanie materiałów zamieszczonych na stronie wymaga zgody Biura Centrum



Biuletyn Centrum Promocji i Kariery Zawodowej Osób z Dysfunkcją Wzroku
numer 2(6)/2007
O możliwościach edukacyjnych

Wg projektu graficznego
Tomasza Wojakowskiego

Opracowanie graficzne
Adam Janowski

Fotografie
Archiwum redakcji
Archiwum FSK

Adres redakcji
Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi
Dział ds. Absolwentów
ul. Brzozowa 75, Laski, 05-080 Izabelin
tel. 022 75 22 225, fax: 022 75 23 360
biuro@promocjaikariera.pl
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Spis treści:

Promocja piątego numeru "Biuletyn Centrum"
Konferencje, szkolenia, spotkania
Zjazdy absolwentów szkoły specjalnej
O edukacyjnej ofercie Lasek
O kształceniu studentów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi
O wsparciu stypendialnym absolwentów Lasek i o budowaniu kariery zawodowej przez osoby niewidzące
Refleksja po lekturze "Notatek" Matki Elżbiety Czackiej
O kształtowaniu postawy życiowej w Laskach

Promocja piątego numeru "Biuletyn Centrum"
W dniu Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich - przypomnijmy, że to święto przypadające w dniu 23 kwietnia obchodzone jest od 1995 roku - odbyła się promocja piątego już numeru "Biuletynu Centrum". W Domu Dziewcząt w Laskach spotkali się przedstawiciele prawie wszystkich placówek Towarzystwa Opieki nad Niewidomymi. Byli członkowie Zarządu - na czele z Prezesem Władysławem Gołąbem, dyrektorzy i kierownicy placówek wychowawczo-opiekuńczych Lasek z Dyrektorem Ośrodka - Piotrem Grocholskim. W promocji uczestniczyli również goście spoza Lasek, m. in. władze PFRON - Prezes Zarządu Tomasz Bujak oraz Dyrektor Wydziału Wdrażania Funduszy UE PFRON - Sebastian Szymonik, a także Zastępca Wójta Gminy Izabelin - Jan Sawa.
Biblijną refleksją na temat pojęcia "służba" podzielił się z zebranymi Krajowy Duszpasterz Niewidomych - ks. Andrzej Gałka. O piątym numerze kwartalnika Centrum poświęconym służbie niewidomym mówiła red. Teresa Cwalina. Przedstawia on pierwsze placówki Towarzystwa i świadczoną przez nie pomoc oraz podejmowane dzisiaj w Dziele Matki Czackiej działania z zakresu rehabilitacji podstawowej, zawodowej i społecznej.
Uczestnicy promocji obejrzeli także reportaż pokazujący pracę Centrum Promocji i Kariery Zawodowej Osób z Dysfunkcją Wzroku, nagrany przez red. Martę Kądzielę do programu "Spróbujmy razem" w TVP 2. Towarzyszący spotkaniu pokaz numerów "Biuletynu Centrum" oraz specjalny druk - z zapiskami z "Notatek" Matki Elżbiety Czackiej o znaczeniu lektury książek dla osób niewidzących - podkreślały wyjątkowość dnia promocji.
Warto pamiętać, że w święto Sant Jordi - św. Jerzego, patrona Katalonii, odbywały się w średniowieczu poetyckie turnieje i to wtedy mężczyźni ofiarowywali kobietom wiersze, a one dawały im czerwone róże. Tradycja ta przetrwała do dzisiaj w Hiszpanii; 23 kwietnia Hiszpanie obdarowują się książkami i czerwonymi różami. W zjednoczonej Europie uznano, że zwyczaj ten wart jest kultywowania. W tym roku realizowano wspólny projekt "Get Caught Reading" ("Przyłapani na czytaniu"). Znani ludzie dzielili się swoimi czytelniczymi pasjami i własnym przykładem zachęcali do sięgania po lekturę.

tc

powrót do spisu treści

 

Konferencje, szkolenia, spotkania
Właściwe wsparcie niewidomych absolwentów Lasek i trafiających do Centrum dorosłych osób z dysfunkcją wzroku wymaga profesjonalnej wiedzy z zakresu rehabilitacji społecznej, zawodowej i zatrudnienia oraz orientacji w rynku pracy. Dlatego tak ważne jest uczestnictwo pracowników Centrum w konferencjach i spotkaniach poświęconych tej tematyce. Stanowią one dodatkowo okazję do przedstawienia także działań Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi z zakresu szeroko rozumianej rehabilitacji osób niewidzących.
Pracownicy Centrum wzięli ostatnio udział w konferencjach i specjalistycznych szkoleniach, m. in. w spotkaniu grupy ekspertów, zorganizowanym z inicjatywa Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych i poświęconym próbie zdefiniowania "niepełnosprawności" przez pryzmat określenia barier i rozbicia potrzeb na czynniki pierwsze, w konferencji na temat "Wizerunek osób niepełnosprawnych w mediach - fakty i mity", "Gmino, jaka jesteś", "Młodzi niepełnosprawni - aktywizacja zawodowa i nietypowe formy zatrudnienia", "Nowa Rehabilitacja Zawodowa - Czy przedsiębiorstwo społeczne może być sposobem na zwalczanie wykluczenia społecznego?", "Zarządzanie projektami finansowanymi z EFS", "Szkolenia jako forma poprawy zdolności do zatrudniania osób niepełnosprawnych", "Na przekór stereotypom".
W Centrum gościliśmy też przedstawicieli organizacji i instytucji zajmujących się problemem rehabilitacji osób niewidzących, prowadzących tego rodzaju działalność na świecie. W dniach 15-20 kwietnia br. przyjęliśmy w Laskach gości z Charkowskiego Centrum Rehabilitacji Młodych Inwalidów i Członków Ich Rodzin "Prawo Wyboru", realizujących na Ukrainie projekt "Schodki do przekroczenia". Spotkali się z przedstawicielami Zarządu Towarzystwa i odwiedzili wszystkie laskowskie placówki. Przez trzy dni poznawali w Laskach pracę Działu Wczesnej Interwecji; byli też w Domu Niewidomego Dziecka na Saskiej Kępie.
W dniu 17 maja br. spotkaliśmy się także z przedstawicielami szkoły dla uczniów niewidomych z ośrodka Siloe z Republiki Południowej Afryki, w którym pracują nasze siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.
Centrum przygotowało też program wizyty w Laskach ministra Mirosława Mielniczuka, Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych (19 kwietnia br.) oraz z okazji promocji piątego numeru "Biuletynu Centrum", 23 kwietnia br., gościło w Laskach Prezesa Zarządu PFRON - Tomasza Bujaka oraz Dyrektora Wydziału Wdrażania Funduszy UE PFRON - Sebastiana Szymonika.

kk

powrót do spisu treści

 

Zjazdy absolwentów szkoły specjalnej
Z inicjatywy absolwentów Lasek zorganizowano w dniach 20-22 kwietnia br. Zjazd Absolwentów Szkoły Specjalnej Roczników 1973, 1974, 1975, a w dniach 26-28 kwietnia br. drugie spotkanie, zjazd jednej z dawnych grup internatowych Domu św. Maksymiliana. Oba spotkania rozpoczynały się mszą św. w Dużej Kaplicy, ale ich uczestnicy przyjechali z osobami towarzyszącymi - najczęściej był to ktoś z rodziny - już poprzedniego dnia i zatrzymali się w Domu św. Stanisława i św. Maksymiliana. Na zjazdy zaproszono wszystkich nauczycieli i wychowawców, pracujących kiedyś z dzisiejszymi absolwentami. Niestety nie wszyscy mogli wziąć udział w spotkaniach.
Oficjalne spotkanie pierwszego zjazdu prowadziła kierowniczka Działu ds. Absolwentów - Krystyna Konieczna, a drugiego - Dorota Szczepkowska, kierownik Domu św. Maksymiliana. Z absolwentami spotkali się m. in. Władysław Gołąb - Prezes Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, Piotr Grocholski - Dyrektor Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w Laskach, Wojciech Święcicki - Dyrektor Szkoły Specjalnej oraz Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża; byli też dawni wychowawcy i nauczyciele. Z wielką radością powitano: Stefanię i Wacława Czyżyckich, Jolantę i Jana Krakowiaka, Krystiana Wypicha, Krystynę Polak, Andrzeja Szolca, Macieja Mielczarczyka. W spotkaniach uczestniczyli również pracownicy Centrum.
Po krótkim powitaniu i przedstawieniu się wszystkich obecnych, Prezes Zarządu Towarzystwa poinformował absolwentów o tym, co wydarzyło się w ostatnich dwudziestu latach w Laskach. Następnie każdy z 15-osobowej grupy absolwenckiej opowiadał o tym, co działo się z nim po opuszczeniu Lasek. Dowiedzieliśmy się, że w spółdzielniach dla niewidomych pracowało 10 osób - w tym cztery chałupniczo, dwie były uczestnikami Warsztatów Terapii Zajęciowych, jedna pracowała w fabryce samochodów i autobusów, dwie nie pracowały. Cztery osoby zawarły związek małżeński; urodziło się troje dzieci. Obecnie źródłem utrzymania dla 12 osób jest renta wypracowana, dwie otrzymują rentę socjalną, jedna pracuje w spółdzielni i otrzymuje rentę. Wspominano - także podczas wspólnego uroczystego obiadu - szkolny czas.
Po południu uczestnicy zjazdów odwiedzali Biuro Centrum. Mogli zapoznać się z bieżącą jego pracą. Rozmawiano o trudnościach i kłopotach, na jakie napotyka niewidomy człowiek w świecie. Pracownicy Centrum udzielali różnego rodzaju porad i odpowiadali na wszystkie pytania gości, którzy zostali także zarejestrowani w realizowanym przez Dział ds. Absolwentów Projekcie Centrum Promocji i Kariery Zawodowej Osób z Dysfunkcją Wzroku. Każdy absolwent otrzymał piąty numer "Biuletynu Centrum". Był to też dobry moment na uzupełnienie informacji w posiadanej przez Dział bazie absolwentów.
Uczestnicy zjazdów zwiedzali także Laski i nawiedzili groby na miejscowym cmentarzu. Zapalono znicze nie tylko na mogiłach założycieli Lasek, ale również na grobach sióstr, wychowawców i pracowników.
Wieczory były najmilszą częścią spotkań. Nie tylko dlatego, że dawały okazję do snucia wspomnień i opowieści o wydarzeniach z dawnych lat, ale także dlatego, że towarzyszyła im muzyka i śpiew. Przypomniano piosenki ze szkolnych lat. Dawny nauczyciel muzyki - Wacław Czyżycki prezentował również ostatnie własne kompozycje muzyczne. Na zakończenie wieczoru otrzymali wszyscy drobne upominki i kasety z nagraniami pana Wacława.
Niełatwo było następnego dnia opuszczać Laski. Były nawet łzy i ponowiono prośbę o kolejny zjazd.

kk

powrót do spisu treści


Kartki z historii szkolnictwa w Laskach
"O Laskach może już wiecie, że są na skraju Puszczy Kampinoskiej niedaleko od Warszawy. Dokoła sosnowy las; białe, mniejsze lub większe domy porozrzucane to tu, to tam, odbijają od ciemnej zieleni.
Małe dzieci z przedszkola bawią się na dworze koło domu. Jedne robią babki z piasku i częstują się nawzajem - jakże znana wszystkim dzieciom zabawa. A inne? Mały Gruś manipuluje rączkami przy klamce i z przejęciem przekręca klucz w zamku. Franek wdrapał się na huśtawkę i domaga się, by go pobujać "bardzo wysoko". Heniuś zaprzągł się do wózka i udaje konika, brykając wesoło na ścieżce. Rózia znalazła jakiś kwiatek jesienny i paluszkami stara się go rozpoznać. Dzieci skaczą, biegają, hałasują. Wykwalifikowana przedszkolanka czuwa nad nimi, aranżuje gry i zajęcia, mające na celu rozwijanie w malcach spostrzegawczości, samodzielności i ruchliwości. A w obu szkołach dla dziewcząt i dla chłopców, w dużych jasnych gmachach odbywają się lekcje, wyczerpujące pełny program normalnej szkoły powszechnej. Tylko metody nieco inne. Zamiast drukowanego podręcznika - grube księgi pisane wypukłym alfabetem. Prosty to a genialny wynalazek z I-ej połowy XIX w. niewidomego Francuza Ludwika Braille’a. Każda literka złożona z innego układu wypukłych punkcików. Czyta się naturalnie palcami. Po pewnej wprawie dzieci opanowują technikę czytania tak dalece, że nie ustępują w szybkości widzącym. Równie szybko piszą dłutkiem wytłaczając literki na papierze, założonym do metalowej tabliczki.
A jak np. wygląda lekcja przyrody? Jest jesień. Na ławkach rozłożone liście drzew owocowych. Same je przyniosły z ogrodu, a teraz palcami muszą je rozpoznać. Doskonale sobie z tym radzą. Kiedy będzie się orać, lub siać oziminę, dzieci pójdą w pole i wszystko obejrzą - oczywiście rączkami. O ile szkoła dla widzących posługuje się obrazkami, o tyle niewidomym trzeba dać okazy lub modele.
Do rachunków służą metalowe kostki z wypukłymi cyframi brajlowskimi. Są to tzw. kubarytmy. Z ich pomocą robi się wszystkie cztery działania. Na geografii używa się map wypukłych najrozmaitszego rodzaju. Oto np.: mapa dzielnicowa Polski: każde województwo naszyte z innego gatunku materiału, a wiec aksamit, wełna, sukno itd. Granice są z paciorków, a miasta z guzików różnej wielkości. Globus także wypukły.
Zamiast rysunków - modelowanie z glinki, plasteliny czy wosku. Dziewczynki na robotach nawet szyją. Dużą wagę przywiązuje się do ćwiczeń fizycznych, mających wyrobić w niewidomych sprawność ciała i swobodę ruchów. Chłopcy uprawiają siatkówkę z niemniejszym zapałem niż ich widzący rówieśnicy. Trzeba tylko umieścić w piłce mały dzwoneczek lub garstkę grochu. Naturalnie śpiew i muzyka zajmują dużo miejsca w programie. Są to przecież jedne z najbardziej im dostępnych wrażeń artystycznych. To też uprawia się je tu z wielkim zamiłowaniem.
Podręczniki szkolne drukowane są na miejscu za pomocą podręcznej brajlowskiej drukarni. Natomiast beletrystyczne, nie potrzebne w większej ilości egzemplarzy, przepisuje się ręcznie. Biblioteka brajlowska w Laskach, największa w kraju, posiada około 4.000 książek. I pomyśleć, że wszystkie te grube tomy zawdzięczają swe istnienie żmudnej, ofiarnej i cierpliwej, a bezinteresownej pracy kopistów. Laski posiadają w Warszawie, przy ulicy Wolność 4, swoje biuro przepisywania książek.
Po zdobyciu pewnego ogólnego wykształcenia młodzież szkoli się zawodowo w warsztatach. Dziewczęta uczą się szczotkarstwa, galanterii koszykarskiej, trykotarstwa i tkactwa.
Z chłopców jedni wyrabiają meble z wikliny, kosze różnego rodzaju, wyplatają maty kokosowe, wycieraczki i słomianki. Inni zajmują się szczotkarstwem lub garncarstwem. Czystością roboty i precyzją wykonania niewidomi nie ustępują widzącym - nie dorównują im tylko w szybkości i dlatego konkurencja tu będzie zawsze na szkodę ociemniałych. Konieczna więc jest ochrona ich pracy i popieranie ich wyrobów. Wszak tyle gałęzi pracy jest im niedostępnych! Należałoby oddać im monopol na te nieliczne, w których całkowicie dają sobie radę. Z niewidomych bywają też świetni masażyści, nauczyciele muzyki, organiści, stroiciele instrumentów. Ci, którzy mają wybitniejsze zdolności naukowe, uczą się dalej w zwykłym gimnazjum dla widzących - w wypadkach wyjątkowych dostępne są im nawet szkoły wyższe. Zdobywszy odpowiednie kwalifikacje mogą oddać się pracy pedagogicznej W tym samym zakładzie, w którym wyrośli. Laski mają już cały szereg nauczycieli niewidomych"1.
*
W 1926 roku przeniesiono z Warszawy do Lasek pięciooddziałową szkołę z warsztatem szkolącym dla 22 uczniów; zatrudniono również 8 nauczycieli. W 1931 roku kształciło się 53 uczniów i było 14 nauczycieli; rok później - 92 wychowanków i uczyło 15 nauczycieli. W siedmioklasowej szkole powszechnej Towarzystwo zaopatrzyło dzieci w potrzebne pomoce dydaktyczne. W niższych klasach szkoły powszechnej - poza przedmiotami ogólnokształcącymi, wychowaniem fizycznym i muzyką - położono nacisk na nauczanie robót ręcznych, a w wyższych - na nauczanie rzemiosła. Z czasem Towarzystwo otrzymało kolejne 3 etaty, z których 2 dostali niewidomi muzycy. W Laskach istniało także jedyne w Polsce przedszkole dla 12 niewidomych dzieci.
*
"Dzieci i młodzież niewidoma, kształcona w szkołach Towarzystwa, prócz wykształcenia ogólnego na poziomie elementarnym otrzymuje przez cały okres szkolny również i szkolenie zawodowe w fachach dostępnych niewidomym. Szkolenie odbywa się w rzemiosłach: koszykarstwie, szczotkarstwie, introligatorstwie, garncarstwie, trykotarstwie oraz muzyce. Młodzież zdolniejszą przygotowuje się w seminariach nauczycielskich dla widzących na nauczycieli niewidomych. Aby wykształceniu zawodowemu nadać charakter bardziej zorganizowany Towarzystwo zamierza przekształcić swój kurs dokształcający w normalną szkołę zawodową, której ukończenie będzie dawało dyplom. Towarzystwo dąży również do utorowania nowych dróg działalności niewidomych w dziedzinie pracy zawodowej. Patronat Towarzystwa między swojemi różnorodnemi funkcjami ma także za zadanie porozumiewanie się ze szpitalami oftalmicznemi celem zajęcia się dziećmi, które po opuszczeniu szpitali powinny trafić do szkół dla niewidomych; odnajduje również dzieci takie w rodzinach i wpływa na opiekunów, aby zatroszczyli się o kształcenie niewidomego dziecka.
Towarzystwo prowadzi w szkołach swoich naukę języków obcych, aby umożliwić niewidomym korzystanie z bogatej wszechświatowej literatury brajlowskiej. Niewidomi wykształceni korzystają z książek brajlowskich, które sprowadzają z bibliotek zagranicznych.
W ciągu swojej pracy tyflologicznej Towarzystwo napotkało system numeracji p. J.J. Monnier z Genewy, prezesa Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Niewidomych. Towarzystwo przyjęło system ten w zrozumieniu nieocenionych usług, które może on oddać niewidomym, stara się go propagować zarówno na terenie Polski, jak i zagranicą. Załączona tablica i objaśnienia do niej wraz z kopją artykułu p. J. J. Monnier wprowadzają w meritum zagadnienia, którego postawienie i przyjęcie na terenie międzynarodowym mogłoby być bardzo użyteczne dla sprawy niewidomych" 2.
*
"Matka Czacka podejmując działalność na rzecz niewidomych w Polsce od początku starała się oprzeć na międzynarodowym dorobku tyflologii i praktyki szkół dla niewidomych w innych krajach (Francja, Anglia, Włochy, USA). Zakład, najpierw w Warszawie, a potem w Laskach był więc taką doświadczalną placówką edukacyjną i rewalidacyjną dla niewidomych dzieci i młodzieży w Polsce. Tu realizowany był ideał wychowania religijnego i przygotowania młodzieży do samodzielności w życiu oraz pracy zawodowej według możliwości każdego z wychowanków. [...]
Od początku działalności Towarzystwa, tzn. od 1913 r. najpierw w Warszawie, a potem w Laskach - mimo ciasnoty i braku odpowiednich pomieszczeń - były w Zakładzie (obok młodzieży i dorosłych) także małe dzieci w wieku przedszkolnym. Początkowo nieliczne (od 4 do 11 dzieci), bo nie było jeszcze regularnego przedszkola dla dzieci niewidomych. Ale w różnych tekstach Matki Czackiej jest mowa o potrzebie wczesnego nauczania i rewalidacji, o potrzebie wychowania niewidomego dziecka od przedszkola do matury - do samodzielności zawodowej. To okres wyrabiania sprawności fizycznej, formowanie nawyków moralnych i kształtowania postawy aktywności i samodzielności.
Swego rodzaju credo pedagogiczne w zakresie wychowania niewidomych zawarła Matka w artykule "Dziecko niewidome".
Ale pilniejsze było nauczanie na poziomie szkoły powszechnej i warsztaty przygotowujące niewidomych wychowanków do pracy zawodowej. Alicja Gościmska podaje, że już "w 1923 r. niektóre oddziały szkoły żeńskiej przenoszą się do Lasek, a w 1926 r. cała szkoła zostaje tam przeniesiona." W 1926 roku szkoła uzyskuje koncesję z Kuratorium i opracowuje swój program nauczania zgodny z programem ówczesnej siedmioklasowej szkoły powszechnej. Kierownikiem szkół i przedszkola zostaje Zofia Landy (absolwentka paryskiej Sorbony, późniejsza s. Teresa), a po II wojnie światowej - Zygmunt Serafinowicz.
Matka stara się, aby personel szkoły w Laskach miał wysokie kwalifikacje, kierując ich na studia nauczycielskie (jak podaje A. Gościmska do 1939 roku 9 osób ukończyło studia w Państwowym Instytucie Pedagogiki Specjalnej); dba o właściwe wyposażenie w książki i pomoce dydaktyczne; zabiega o angażowanie fachowych sił do prowadzenia nauki zawodu oraz zajęć muzycznych (w okresie międzywojennym chór w Laskach prowadzi niewidomy prof. Włodzimierz Bielajew, a lekcji gry na fortepianie udziela ociemniały dr Władysław Dolański).
W szkołach i w internatach (dla chłopców i dla dziewcząt) wychowankowie nabywają podstawowe umiejętności życia w miarę samodzielnego, biegłość w opanowaniu pisma punktowego niewidomych (pismo Braile’a), które stanowi podstawę czytania i pisania, czyli umożliwia samodzielne uczenie się.
Matka Czacka we wskazaniach dla wychowawców i regulaminach zwracała uwagę na konieczność fizycznego usprawniania dziecka niewidomego, wartość prac ręcznych oraz wychowania muzycznego i kulturalnego.
Szkoły zawodowe i warsztaty były dalszym (4-letnim) etapem kształcenia niewidomej młodzieży w Laskach. Ich program obejmuje przedmioty zawodowe (m.in. technologię, materiałoznawstwo, fizykę z maszynoznawstwem, modelowanie figur i brył geometrycznych) oraz ogólnokształcące (m.in. religia, język polski, jeden z języków obcych, historia, matematyka, geografia gospodarcza, nauka o człowieku, hodowla zwierząt i roślin). Przy szkołach laskowskich od początku działają warsztaty: szczotkarski i koszykarski, w których pracują też niewidomi absolwenci. Po ukończeniu szkoły zawodowej wychowankowie uzyskują dyplomy czeladnicze Izby Przemysłowo - Rzemieślniczej. Oczywiście z czasem rozszerza się i zmienia zakres możliwości edukacyjnych i terapeutycznych warsztatów w Laskach. Najzdolniejsi uczniowie mają możność kształcić się w liceum do matury i potem na wyższych uczelniach. Wielu z nich pracuje potem jako nauczyciele lub instruktorzy czy wychowawcy.
Jak wygląda życie codzienne, wychowanie i nauka niewidomych w Laskach, najlepiej ukazują "Regulaminy" opracowane dla szkół i internatów (często przy współpracy z osobami kompetentnymi: kierownikami czy wychowawcami). Są wyrazem koncepcji Matki, która je zatwierdzała i wyraźnie ukazują, z jaką wyobraźnią pedagogiczną Matka Czacka kierowała i regulowała sprawy codziennego życia, nauki i rozwoju osobowości niewidomych wychowanków.
Teksty powstałe w okresie po II wojnie światowej, w zmienionych warunkach ustrojowych, ukazują jak - nie rezygnując z pierwotnych założeń - udało się uchronić odrębność Lasek nie izolując Zakładu z systemu oświatowego Polski. [...]
Zakład w Laskach - dom i szkoła - unowocześniając stale formy edukacyjne, służą do dziś uczącym się tu niewidomym wychowankom"3.

tc

powrót do spisu treści


O edukacyjnej ofercie Lasek
mówi dyr. Piotr Grocholski

Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach prowadzony przez Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi posiada uprawnienia szkół publicznych. Do naszych placówek przyjmowane są dzieci i młodzież ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności z tytułu utraty wzroku. Ośrodek gotowy jest już na przyjęcie w placówce Wczesnego Wspomagania Rozwoju Niewidomego Dziecka najmłodszych - od momentu wykrycia niepełnosprawności do osiągnięcia wieku przedszkolnego - wychowanków i ich rodziców. W rozbudowanej części przedszkola mamy pracownie do pracy z niewidzącym dzieckiem oraz część mieszkalną dla ich rodziców. Oprócz konsultacji, dwudniowych i tygodniowych pobytów rehabilitacyjnych dziecka w Ośrodku oraz spotkań grupowych, połączonych z obserwacją i uczestnictwem rodziców w pracy z dzieckiem, zespół specjalistów udziela wsparcia również w miejscu zamieszkania niewidomego dziecka. Pomoc obejmuje szeroki zakres poradnictwa z zakresu sposobów postępowania z dzieckiem niepełnosprawnym. W całodobowym przedszkolu w Laskach jest zaś miejsce dla 25 dzieci niewidzących w normie intelektualnej oraz z lekkim upośledzeniem umysłowym, w wieku od 3 lat aż do osiągnięcia dojrzałości szkolnej. Ten moment gotowości do podjęcia nauki w szkole podstawowej nie zawsze następuje w wieku 7 lat. W przedszkolu realizowany jest taki sam, jaki obowiązuje w przedszkolach dla dzieci widzących, program wychowania przedszkolnego. W Laskach jednak - z oczywistych względów - jest on wzbogacony o wiele zajęć dodatkowych, spełniających w rewalidacji dzieci niewidzących ogromną rolę. Są to między innymi nauka orientacji przestrzennej, zajęcia z logopedą, psychoterapia, muzykoterapia, rytmika, hipoterapia... Z wychowawcami, realizującymi program dydaktyczny, mający na celu zapewnienie prawidłowego rozwoju intelektualnego, wpojenie dziecku zasad społeczno-moralnych i form grzecznościowych oraz - co nie mniej ważne - rozwinięcie sprawności fizycznej i samodzielności w wykonywaniu codziennych czynności, współpracują bowiem na co dzień specjaliści z różnych dziedzin.
Na poziomie szkolnictwa podstawowego prowadzone są w Ośrodku dwie szkoły podstawowe: Szkoła Podstawowa oraz Szkoła Podstawowa Specjalna (filia w Rabce). Szkoła Podstawowa dla dzieci niewidomych w normie intelektualnej realizuje program obowiązujący we wszystkich szkołach w Polsce. Dzięki temu uczniowie - w ramach integracji - mogą w każdym momencie swojej edukacji przejść do szkoły dla dzieci widzących. Od pierwszych klas przedmiotami obowiązkowymi są: język angielski i informatyka. Dużą wagę szkoła przywiązuje również do zapoznawania uczniów z polskim dziedzictwem kulturowym. Uczniowie mają też możliwość uczestniczenia w wielu imprezach artystycznych. Wszystkie te działania prowadzone są przez zespół wysoko wyspecjalizowanych nauczycieli, którzy dążą do jak najlepszego przygotowania uczniów do życia we współczesnym świecie, dlatego procesowi dydaktycznemu towarzyszy tu także wszechstronna rewalidacja. Od początku prowadzi się - według zaleceń specjalistów - naukę orientacji oraz różne działania rehabilitacyjne, m.in. pływanie, hipoterapię. Uczniami Szkoły Podstawowej Specjalnej są dzieci niewidome, a także słabowidzące, z lekkim upośledzeniem umysłowym. Placówka realizuje program dla dzieci widzących z lekkim upośledzeniem umysłowym. Program ten jest modyfikowany przez nauczycieli tyflopedagogów. Dostosowanie takie obejmuje zakres treści edukacyjnych, dobór technik i metod pracy w zależności od rodzaju i stopnia dysfunkcji. Niewidomi uczniowie pracują techniką dotykową, natomiast słabowidzący zależnie od stopnia niewidzenia - techniką wzrokową lub dotykowo-wzrokową. Adaptacja pomocy szkolnych (opis w brajlu i zwykłym drukiem oraz zróżnicowanie fakturowe i kolorystyczne) umożliwia współpracę uczniów. Prowadzona w szkole rewalidacja ma na celu zapewnienie uczniom wszechstronnego rozwoju. Od klasy wstępnej do klasy szóstej uczniowie biorą udział w zajęciach z terapii logopedycznej, terapii psychologicznej, terapii widzenia, orientacji w przestrzeni, rehabilitacji ruchowej i muzykoterapii. W ramach rozwijania zainteresowań prowadzi się zajęcia w zespole wokalno-instrumentalnym, naukę gry na instrumentach, rytmikę, koło języka angielskiego, koło sprawnych rąk i koło biblioteczne.
Do dwóch gimnazjów w Laskach przyjmowani są wszyscy niewidomi i słabowidzący uczniowie, którzy zakończyli poprzedni etap edukacyjny; w Gimnazjum Specjalnym dodatkowo ci, którzy mają ograniczenia intelektualne utrudniające dalszą naukę w szkołach masowych lub integracyjnych. Szkoły zatrudniają psychologów, logopedę, nauczycieli rewalidacji indywidualnej i nauczycieli orientacji przestrzennej. W zależności od potrzeb zajęciami indywidualnymi objęci są wszyscy uczniowie. Prowadzi się też szeroko zakrojoną rehabilitację ruchową dla młodzieży z wadami postawy, porażeniami, niedowładami itp. Zajęcia odbywają się w specjalnie wyposażonej sali rehabilitacyjnej, na basenie, a w przypadku hipoterapii na padoku lub w plenerze.
W Laskach możliwe jest również kontynuowanie nauki w szkołach ponadgimnazjalnych: w dwóch technikach - Technikum Masażu i Technikum dla Niewidomych oraz w Liceum Ogólnokształcącym i dwóch szkołach zawodowych: Zasadniczej Szkole Zawodowej i Zasadniczej Szkole Zawodowej Specjalnej. Nauka w Technikum Masażu trwa cztery lata. Na zajęciach w pracowniach szkolnych oraz na praktykach w warszawskich poradniach rehabilitacyjnych i szpitalach uczy się niewidząca młodzież zawodu masażysty i po zdaniu Państwowego Egzaminu Zawodowego otrzymuje tytuł technika masażysty o specjalności masaż leczniczy. W czteroletnim Technikum dla Niewidomych, nastawionym na opanowanie przez uczniów technik informatycznych, kształcenie umiejętności korzystania z informacji multimedialnej oraz naukę programowania, młodzież może zdobyć tytuł technika informatyka. Od roku istnieje w Laskach trzyletnie Liceum Ogólnokształcące dla tych niewidzących uczniów, którzy z różnych powodów nie mogą uczyć się w integracji.
Nauka w szkołach zawodowych trwa trzy lata. W szkołach realizuje się programy obowiązuje w szkolnictwie zawodowym oraz programy autorskie które są efektem wieloletnich doświadczeń nauczycieli i uwzględniają specyficzne formy oraz metody pracy z uczniami niewidomymi i słabowidzącymi, także niepełnosprawnymi intelektualnie. Nauka zawodu odbywa się w Centrum Szkolenia i Rehabilitacji Zawodowej, wyposażonym w nowoczesne pracownie, pozwalające na wszechstronny rozwój uczniów, w których wszystkie stanowiska pracy dostosowane są do potrzeb uczniów z dysfunkcją wzroku. Młodzież ma do wyboru osiem pracowni: tkacką, dziewiarską, ceramiczną, szczotkarską, introligatorską, wikliniarską oraz pracownie metalu i drewna. W Centrum funkcjonują również pracownie: komputerowa i multimedialna oraz studio nagrań. Po ukończeniu Zasadniczej Szkoły Zawodowej uczniowie zdają Państwowy Egzamin Zawodowy w zawodach: ślusarz i rękodzielnik wyrobów włókienniczych.
Natomiast zdolności i zainteresowania muzyczne wychowankowie Lasek mogą rozwijać w Szkole Muzycznej I Stopnia i Ognisku Muzycznym, między innymi w klasie organów, fortepianu, gitary i fletu.
Obecnie kształci się w Ośrodku ponad 300 wychowanków. W czerwcu br. ukończy szkoły w Laskach 28 uczniów.

powrót do spisu treści

 


Co dalej ?
- zastanawia się Damian Pietrasik, tegoroczny maturzysta z Lasek

Kiedy myślę o swoim życiu, zauważam, jak muzyka, sport i nauka znaczą jego bieg. I jak ono samo ściśle wiąże się z Laskami.
Na początku była muzyka. Miałem ogromne szczęście, że trafiłem w 1996 roku do nowo powstałej szkoły muzycznej i tam spotkałem prof. Beatę Dąbrowską. Prowadziła mnie w klasie fortepianu. Jestem jej niezwykle wdzięczny nie tylko za to, że była świetnym nauczycielem, odkryła przede mną królestwo dźwięków i doprowadziła w końcu do dyplomu, ale też za to, że była niezwykłą osobą - wrażliwą, choć zdecydowaną. Myślę, że to ona nauczyła mnie po prostu słuchać. To dzięki mojej Pani Profesor teraz mogę też grać w zespole rockowym i soulowo-popowo-jazzowym, i nie uciekłem od klawiatury.
Od 2000 roku rozpoczęła się moja przygoda ze sportem i trwa do dziś. Pojechałem na Paraolimpiadę do Aten. Zająłem piąte miejsce w pływaniu na 100 m stylem grzbietowym (z czasem 1.16,15 sek.). Wtedy był to dobry rezultat, chociaż tak naprawdę wiedzieliśmy z trenerem Waldemarem Madejem, że mogło być lepiej. Tak ustanowiłem rekord Polski i znalazłem się w pierwszej ósemce olimpijskiej. Popłynąłem jeszcze 100 m stylem klasycznym i zająłem - o czym mało kto wie - ósme miejsce (po dyskwalifikacji w finale). Na Pucharze Świata w Manchesterze w maju 2006 roku byłem drugi na 50 m stylem dowolnym (z czasem 28.17sek.), co pozwoliło mieć nadzieję na medal w RPA w grudniu tegoż roku. I udało się. Po morderczych obozach kondycyjnych na pięćdziesięciometrowym basenie w Oświęcimiu, zdobyłem medal na Pływackich Mistrzostwach Świata w Durbanie. Zdobyte tam srebro - z czasem lepszym o 1,85 sekund niż w Atenach - jest moim największym sukcesem.
Zdaję sobie sprawę, że wszyscy kojarzą mnie teraz z pływaniem; niektórzy z muzyką. A przecież grę na fortepianie i trening na basenie tak naprawdę traktuję też jako przygotowanie do dorosłego życia; trzeba przecież przede wszystkim normalnie żyć, pracować, utrzymać siebie i rodzinę. Nieprzypadkowo wybrałem cztery lata temu naukę w Technikum Masażu w Laskach. Matura i dyplom technika masażysty otwierają świat; pozwalają spokojnie myśleć o przyszłości. Będę mógł studiować i będę mógł pracować.
Teraz gorący czas egzaminacyjny. Przygotowuję się również do Paraolimpiady w Pekinie w 2008 roku. Marzę - jak każdy sportowiec - o medalu olimpijskim. Po olimpiadzie pewno rozpocznę studia na prawie, a może wybiorę politologię lub kulturoznawstwo.

powrót do spisu treści

 

Szkołę muzyczną w Laskach
przedstawia dyr. Sławomira Włoskiewicz

Szkoła Muzyczna I Stopnia w Laskach powołana została przez Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w 1996 roku. Trudnego zadania stworzenia od podstaw nowej placówki podjęła się Elżbieta Górna, śpiewaczka, skrzypaczka i muzykoterapeutka, która rok wcześniej rozpoczęła pracę w Ośrodku. 19 września 1996 roku odbyła się uroczysta inauguracja roku szkolnego. Placówka rozpoczęła działalność bez własnego budynku i bez pomocy naukowych - materiałów nutowych, płytoteki. Instrumentarium szkoły stopniowo wzbogacało się o nowe instrumenty - wiele pochodziło z darów; zawdzięczamy je przede wszystkim Państwu Gundel i Paulowi Hammer z Goslar w Dolnej Saksonii. W grudniu 1998 roku dzięki staraniom ofiarodawców z Niemiec zbudowano także organy piszczałkowe. Państwo Hammerowie do dziś pomagają szkole; w ubiegłym roku zaprosili z koncertem uczniów z Lasek do Goslar na uroczystość Klubu Lions. Po koncercie przekazano na potrzeby szkoły kolejny dar finansowy.
13 maja 1997 roku placówka otrzymała prawa publiczne, a w czerwcu 1998 roku szkołę ukończyły pierwsze absolwentki: Anna Kuszaj, Julita Tratnerska i Agata Białobrzeska. Także chór prowadzony w Laskach przez s. Blankę Wąsalankę stał się chórem szkolnym, dzięki czemu od początku swojej działalności szkoła miała zespół na wysokim poziomie artystycznym. Chór koncertował w Polsce - m. in. w Warszawie w Filharmonii Narodowej, w Teatrze Wielkim, na Zamku Królewskim; uczestniczył też w Projekcie Kraków 2000, jak również występował za granicą - w Niemczech, Szwajcarii, Lichtensteinie, Wielkiej Brytanii i we Włoszech.
Uczniowie z powodzeniem brali - i biorą - udział w konkursach muzycznych, zarówno o zasięgu lokalnym, np. w Powiatowym Konkursie Muzycznym w Starych Babicach, jak i regionalnym, ogólnopolskim czy międzynarodowym, m. in. w styczniu 2005 roku nasz uczeń - Maksymilian Chlewiński wziął udział i został wyróżniony w Konkursie dla Pianistów Niepełnosprawnych w Japonii.
Od trzech lat przy Szkole funkcjonuje Ognisko Muzyczne, pozwalające objąć kształceniem muzycznym szersze grono uczniów - takich, którzy z przyczyn często zdrowotnych - nie mogą podołać nauce w Szkole Muzycznej I Stopnia.
Laskowska szkoła w ciągu 10 lat swojej działalności doczekała się już 24 absolwentów; wielu z nich do tej pory czynnie zajmuje się muzyką.

powrót do spisu treści

 

O życiu wpisanym w pięciolinię
- opowiada Anna Kuszaj,
stypendystka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi Matura 2005.

Za mną osiem klas szkoły podstawowej i cztery w liceum w Laskach. I jeszcze laskowska Szkoła Muzyczna I Stopnia (dyplom w klasie fortepianu), trzy klasy w Szkole Muzycznej II Stopnia i śpiew w chórze "Uccelli forestali", prowadzonym przez s. Blankę Wąsalankę. Teraz jestem studentką drugiego roku Wydziału Edukacji Muzycznej (specjalność muzyka kościelna) w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Właśnie obroniłam dyplom w klasie śpiewu solowego prof. Marii Olkisz; w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych II Stopnia im. Józefa Elsnera nr 1 w Warszawie uzyskałam już wcześniej, w 2005 roku, dyplom muzyka organisty (klasa organów prof. Magdaleny Czajki).
Ten pierwszy recital dyplomowy był ogromnym przeżyciem. Bardzo bałam się, że zawiedzie mnie pamięć. Na takim koncercie trzeba wykonać kilka utworów z różnych epok, w różnych stylach, no i w moim wypadku wszystko - nie z nut - na pamięć. Samego grania było około godziny, stresu sporo, ale warto zapłacić taką cenę, za możliwość publicznego wykonania dzieł wielkich mistrzów przed wspaniała publicznością.
Żal było zostawiać szkołę, która mnie tak wiele nauczyła. Postanowiłam próbować swoich sił na śpiewie. Dostałam się od razu do trzeciej klasy i w maju br. zrobiłam kolejny dyplom.
Nie było rzeczą łatwą godzić zajęcia w dwóch szkołach, ale tak kocham to, co robię, że starałam się sprostać wszystkim obowiązkom. Muzyka jest dla mnie wszystkim i z nią wiążę swoją przyszłość. Zajęć w Akademii jest wiele i samo przygotowanie do nich zajmuje mi ogromną ilość czasu. Mam liczne grono koleżanek i kolegów, którzy w miarę możliwości pomagają mi, choć nie jest to już tak, jak w szkole średniej, gdzie naprawdę w każdym momencie mogłam na kogoś liczyć. Nie znaczy to, że bliskie mi grono osób nie ma ochoty pomagać, ale wymagania, które stawiają nam profesorowie, są ogromne i każdy musi bardzo się starać o to, aby nauka przynosiła mu jakieś sukcesy.
Na swojej muzycznej drodze spotykam różne trudności; z niektórych przedmiotów - najczęściej ze względów czysto technicznych, np. śpiewanie utworów liturgicznych i chorału gregoriańskiego w zespole muzyki kościelnej, czytanie utworów awista na zajęciach z czytania partytur - nie realizuję wymaganego programu; mimo to każdy z profesorów stara się dostosowywać wymagania do moich możliwości, oczywiście nie obniżając poprzeczki, bo na to nie zgodziłabym się i ja. Studiowanie - pomimo ciągłych problemów, z którymi muszę się borykać - przynosi mi wiele satysfakcji i radości. Często profesorowie po prostu nie wiedzą, jak uczyć osobę niewidomą i najzwyczajniej w świecie boją się, chociaż nie jestem pierwszą osobą z dysfunkcją wzroku na naszej uczelni. Nie mieli dotychczas styczności z takimi ludźmi, jak ja i trzeba im dać trochę czasu, aby oswoili się z tą specjalną sytuacją. Każdy z nas przecież zawsze chce wypaść jak najlepiej i trzeba zrozumieć jedną czy drugą panią profesor, która nie znając mnie jeszcze zbyt dobrze, obawia się, czy właściwie przekazuje wiedzę; czy nie popełnia jakichś błędów. Ale ja uważam, że najważniejsze jest to, aby dawać z siebie wszystko i nie dać traktować się gorzej lub obniżać poziom wymagań, tylko dlatego że nie widzi się.
Moimi ulubionymi przedmiotami są: gra na organach oraz zajęcia z kształcenia słuchu i dyrygowania. Marzę, aby w przyszłości założyć własny chór, dlatego muszę jak najlepiej nauczyć się tego wszystkiego, co powinien umieć dyrygent, aby przekazać swoim chórzystom - jak najwierniej - każdą myśl muzyczną. Kiedyś myślałam sobie, że nie jest możliwe, aby osoba niewidoma mogła dyrygować chórem; dziś już nie mam wątpliwości - przy odpowiedniej ilości starań można to osiągnąć. Jeden raz miałam już zaszczyt dyrygować chórem żeńskim naszej szkoły muzycznej i było to fantastyczne doświadczenie. Każdy ruch był czytelny, dźwięki następowały po sobie bardzo płynnie i dziewczęta patrząc na mnie po prostu śpiewały.
Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów na temat śpiewu solowego. Próbowałam w czerwcu ubiegłego roku zdawać na śpiew do Akademii, ale po pierwsze nie zostałam przyjęta ze względu na to, że nie widzę, a po drugie - w kształceniu nie ma rozgraniczenia między muzyką sceniczno-operową a oratoryjno-kantatową, a ja w tej drugiej czuję się zdecydowanie lepiej.
Ten rok nie był łatwy, ale najważniejsze jest to, ile zdołałam się nauczyć i zebrałam nowych doświadczeń. Ponieważ rok temu brałam udział w konkursie wokalnym we Wrocławiu i dostałam wyróżnienie, dlatego teraz planuję wziąć udział w Międzynarodowym Konkursie dla Niewidomych Skrzypków, Pianistów i Wokalistów im. I. J. Paderewskiego. Spróbuję raz jeszcze swoich sił i postaram się pokazać z jak najlepszej strony.

powrót do spisu treści


O kształceniu studentów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi
opowiada dyr. Beata Gulati z Centrum Kształcenia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w Akademii Podlaskiej

Akademia Podlaska jest pionierem wśród uczelni realizujących Program Kształcenia Integracyjnego. W 1989 roku jako pierwsza szkoła wyższa w Polsce przyjęła studentów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi z zamiarem stworzenia im przyjaznych warunków do funkcjonowania i kształcenia. Pod pojęciem "przyjazne warunki" rozumiano wyrównywanie szans edukacyjnych przy jednoczesnym utrzymywaniu wysokiego poziomu nauczania i wymagań.
Dzisiaj w Siedlcach kształci się 262 studentów z różnymi niepełnosprawnościami; wśród nich 97 to osoby z dysfunkcją narządu ruchu, 92 - osoby z dysfunkcją narządu słuchu, 44 - osoby z dysfunkcją narządu wzroku, oraz 29 osoby niepełnosprawne ze względu na ogólny stan zdrowia. W grupie studentów z dysfunkcją wzroku 3 osoby są niewidome, 11 studentów ze sprzężoną niepełnosprawnością; pozostałe to osoby z różnym stopniem niedowidzenia. Na studiach niestacjonarnych jest 6 osób, większość jednak - 38 osób to studenci dzienni. Najwięcej osób studiuje na Wydziale Humanistycznym - 33, na Wydziale Rolniczym - 5, na Wydziale Zarządzania - 4 i na Wydziale Nauk Ścisłych - 2 osoby.
Studentom z dysfunkcją narządu wzroku oferujemy szeroki dostęp do zajęć dydaktycznych i informacji. Powstała Pracownia Tyfloinformatyki, w której można skorzystać ze specjalistycznego sprzętu i oprogramowania, m. in. komputera DELL Pentium 3ghz desktop, monitora /DELL 17cali ciekłokrystalicznego, syntezatora mowy Apollo Dolphin, monitora brajlowskiego KTS 40, Brajlotermu, drukarki brajlowskiej Index Everest old series, TGD QUICKTAC, OBR-Recognition, Supernowa, Jaws. Organizowane są też dodatkowe zajęcia dydaktyczne. Ćwiczenia z tyfloinformatyki prowadzą dwaj nauczyciele akademiccy: dr Stanisław Jakubowski oraz dr Dariusz Mikułowski; pewno warto w tym miejscu przypomnieć, że dr Dariusz Mikułowski jest absolwentem Lasek. Studenci przy komputerach z zainstalowanym oprogramowaniem mówiącym i powiększającym wykonują pod kierunkiem prowadzących zajęcia różne ćwiczenia. Uczą się obsługi systemu Windows; mają do opanowania dużo skrótów klawiszowych. Potem poznają - również ze wspomaganiem programami specjalistycznymi z ich poleceniami i komendami klawiaturowymi - pakiet Office. Nabywają umiejętności obsługi Internetu, wyszukiwarek i e-maili. Zaliczeniem tego przedmiotu są przeważnie prace pisemne, prezentacje lub strony WWW, wykonane z użyciem technik, które były ćwiczone na zajęciach.
Miejsca do samodzielnej pracy z komputerem zapewnione są także w nowej bibliotece uczelnianej, gdzie na każdego studenta niepełnosprawnego czeka odpowiedni sprzęt i oprogramowanie (Smart Nav, Zy Fuse, Plextalk, Kajetek, Twinkle Bright, Linijka Brajlowska, Big Keys, Trackball, Twinkle Spektrum). W bibliotece są też kabiny pracy indywidualnej oraz Czytelnia Zbiorów Specjalnych, gdzie trzyosobowy zespół pracowników pomaga niepełnosprawnym studentom w przygotowaniu się do zajęć (m. in. zatrudniamy niewidomego pracownika). W bibliotece studenci niepełnosprawni są załatwiani poza kolejnością.
Wszystkie nowo powstałe budynki mają wykładziny antypoślizgowe, windy wyposażone są w oznaczenia brajlowskie lub urządzenia mówiące, na schodach znajdują się oznaczenia barwne dla osób niedowidzących. Koordynacją wszelkich działań związanych z funkcjonowaniem osób niepełnosprawnych w uczelni zajmuje się Centrum Kształcenia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Centrum objęło patronat nad procesem edukacyjnym studentów, w tym celu współpracuje z pracowniami (tyfloinformatyki, logopedii, rehabilitacji), biblioteką, wykładowcami, administracją i władzami uczelni. Ponadto oferuje możliwość indywidualnej organizacji studiów, formy zaliczeń i terminów zgodnie z potrzebami wynikającymi z rodzaju niepełnosprawności oraz pomoc w załatwianiu spraw formalnych na uczelni i w PFRON; pomaga ustalić indywidualny program ćwiczeń rehabilitacyjnych (w miejsce zajęć z WF); zapewnia transport przystosowanym samochodem na zajęcia dydaktyczne i stypendium specjalne, m.in. na dodatkową rehabilitację, opłatę dodatkowych kursów koniecznych do podniesienia poziomu kształcenia, opłacenie przewodnika (lektora) dla osoby niewidomej; daje możliwość wypożyczenia maszyn brajlowskich i we współpracy z PZN organizuje kursy białej laski.
Centrum pozostaje w kontakcie z uczelniami kształcącymi osoby niepełnosprawne w Polsce i za granicą. Oferuje cykliczne imprezy: Dni Adaptacyjne, Dni Integracji i Bal Integracyjny. Zdobywając kolejne doświadczenia stale udoskonalany jest program Centrum. Sami studenci niepełnosprawni są ekspertami; dzięki nim wprowadza się, modyfikuje i rozszerza działania Programu Kształcenia Integracyjnego.

powrót do spisu treści

 

O wsparciu stypendialnym absolwentów Lasek
i budowaniu przez nich kariery zawodowej
informuje Kierownik Działu ds. Absolwentów - Krystyna Konieczna

Od początku swojego istnienie Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi wspierało finansowo najpierw swoich podopiecznych, a w następnych latach uczniów i absolwentów Lasek. Działania te są kontynuowane do dnia dzisiejszego przez Dział ds. Absolwentów. Szczególną troską Towarzystwa jest wsparcie wychowanków podejmujących studia.
W 1999 roku powstał specjalny Fundusz Usamodzielniania Niewidomych im. Andrzeja Czartoryskiego, który zasilany jest m. in. przez Rodzinny Związek Czartoryskich i zbiórki z pikniku, organizowanego podczas Turnieju Polo w ośrodku Kazimierza Czartoryskiego Polo Żurawno. Od 2003 roku Fundusz zasilany jest także przez dochód z aukcji dzieł sztuki towarzyszącej Dobroczynnemu Balowi Wójta Gminy Izabelin oraz wpłaty osób prywatnych, którym na sercu leży sprawa usamodzielnianie absolwentów Lasek.
Są też ofiarodawcy, którzy przekazują pieniądze Towarzystwu z zaznaczeniem przeznaczenia ich na pomoc finansową niewidomym osobom studiującym.
Dzięki pozyskanym środkom finansowym w bieżącym roku z pomocy stypendialnej korzysta 58 absolwentów, którzy kształcą się w szkołach pomaturalnych i na wyższych uczelniach. W sumie pomoc finansowa w roku akademickim 2006/2007 wyniesie 139.000,00 zł.
Stypendium Towarzystwa otrzymuje 12 studentów pierwszego roku, 11 - roku drugiego; 8 studiujących na trzecim, czwartym i piątym roku. Nasi stypendyści studiują na pedagogice (11 osób), politologii (6 osób), muzykoterapii (3 osoby), psychologii (3 osoby), filologii angielskiej (3 osoby), matematyce (3 osoby), historii (2 osoby), informatyce (2 osoby), socjologii (2 osoby), teologii (2 osoby), filozofii (1 osoba), ekonomii (1 osoba), dziennikarstwie (1 osoba), filologii polskie (1osoba), prawie (1osoba), zdrowiu publicznym (1 osoba), edukacji artystycznej (1 osoba), zarządzaniu (1 osoba) i informacji naukowej (1osoba).
Wspieramy też finansowo 3 absolwentów przygotowujących prace doktorskie na studiach doktoranckich z zakresu matematyki, informatyki i inżynierii produkcji. W szkołach policealnych uczy się 7 naszych stypendystów (w studium masażu - 4, terapii uzależnień - 1, psychologii - 1, administracji - 1 i na metodycznym kursie nauczania języka angielskiego - 1).
Warto przypomnieć informacje z lat poprzednich o kształceniu na poziomie wyższym absolwentów Lasek. Wynika z nich, że od 1978 roku (pierwsze matury w Laskach) do 2001 roku studia wyższe ukończyło 60 wychowanków ( w tym 5 absolwentów Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Laskach). Podkreślić należy fakt, że w tym okresie istniała spółdzielczość niewidomych i rynek pracy był bardziej dostępny. Dzisiaj w czasach wysokiego bezrobocia większość naszych absolwentów - podobnie, jak młodzież widząca -stara się kształcić dalej i zdobywać kwalifikacje.
W latach 1978-2001 studia pedagogiczne ukończyło 12 osób, anglistykę - 8, historię - 7, psychologię - 6, matematykę - 4, informatykę - 4, rehabilitację - 3, ekonomię - 2, prawo - 2, polonistykę - 2, wychowanie do życia w rodzinie - 2, teologię -1, muzykę - 1, italianistykę - 1, filozofię - 1, dziennikarstwo - 1, socjologię - 1, neofilologię - 1, kulturoznawstwo - 1. Z tej grupy absolwentów pracują 33 osoby; pozostałe zdobywają nowe kwalifikacje, są wolontariuszami; na czas wychowywania dziecka zawiesiły wykonywanie zawodu. To wspaniały wynik. Z informacji, jakie posiadamy na koniec kwietnia 2007 roku, wynika, że na stanowiskach kierowniczych jest 2 absolwentów; 7 osób zatrudnionych jest jako masażyści, 5 jako pracownicy biurowi, 4 jako informatycy, 4 jako angliści, 3 jako bibliotekarze, 1 jako psycholog 1, 1 jako telemarketer, 1 jako nauczyciel matematyki, 1 jako organista, 1 jako wokalista, 1 jako rehabilitant; 3 absolwentów pracuje w strukturach związkowych PZN.
Widzimy, że warto inwestować w kształcenie absolwentów i godnym podkreślenia jest również fakt, że nasi wychowankowie nie marnują swoich zdolności; wytrwałą pracą budują karierę edukacyjną i zawodową.

powrót do spisu treści

 

O pokonywaniu barier, edukacyjnych sukcesach
i początkach zawodowej kariery
opowiada Paweł Urbański, stypendysta Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi

Utraciłem wzrok w wieku 13 lat w wyniku pogłębienia się retinopatii wcześniaczej. Stało się to w czasie przerwy wakacyjnej pomiędzy szóstą i siódmą klasą szkoły podstawowej. Udało mi się jednak ukończyć podstawówkę w rodzinnym mieście. Dalsza edukacja nie mogła jednak opierać się na uczeniu się tylko ze słuchu; byłem tak naprawdę analfabetą ze świadectwem z czerwonym paskiem i trzeba było nauczyć się uczyć "po niewidomemu"; przede wszystkim poznać brajla i zbudować nowy warsztat pracy. Nieprzypadkowo więc znalazłem się w liceum w Laskach, w klasie realizującej rozszerzony program nauczania języka angielskiego. Trudny był stosunkowo start, bo wszystko było inne - nie tylko brajl i biała laska - ale finiszowałem z dobrymi wynikami i zakończenie pierwszej klasy liceum było początkiem dość ciekawej ścieżki mojej kariery edukacyjnej. W czasie drugiego roku nauki pojawiła się propozycja wyjazdu na stypendium do jednej z międzynarodowych szkół. Laskowskie liceum realizowało bowiem od 1996 roku program współpracy z Red Cross Nordic UWC. Mogłem wyjechać i zdobyć dyplom matury międzynarodowej, a jednocześnie Laski - delegując swego nauczyciela Jarosława Wiazowskiego - przygotowywały kolegium norweskie do pracy z osobami niewidomymi i adaptowały na brajla w języku angielskim wszystkie materiały, pomocne do realizacji programu nauczania. Wyjazd dla każdej młodej osoby, nie tylko niewidomej, jest szansą na doskonałą edukację. Szkoły Zjednoczonego Świata przyjmują uczniów na podstawie rekrutacji prowadzonej przez narodowe komitety, w których skład wchodzą absolwenci tych szkół. W przypadku osoby niewidomej warte jest podkreślenia - ze względu choćby na inną technikę pracy - większe ryzyko wyjazdu. W moim przypadku osiągnięcie dyplomu matury międzynarodowej wymagało równolegle realizacji założeń Red Cross Nordic UWC, jakim było - wspomniane już - przygotowanie szkoły dla innych uczniów niewidomych. Otrzymałem wprawdzie dyplom rok później niż moi koledzy (po powrocie z Norwegii przez rok solidnie zgłębiałem jeszcze w Laskach matematykę), ale kolegium zostało otwarte na innych zdolnych niewidomych z całego świata, a ja jestem - jak dotąd - jedynym niewidomym Polakiem, który posiada dyplom międzynarodowej matury.
W Norwegii zaczęło się też moje sportowe życie i moja przygoda z górami, a znajomości nawiązane w kolegium można po latach określić przyjacielskimi relacjami. Na Północy poznałem urok skałkowej wspinaczki na naturalnych ściankach nad fiordami i zacząłem jeździć na nartach. Wygrałem najstarsze zawody narciarskie w Europie dla osób niewidomych Ridderrennet - Norwegia 2000 (bieg na 20 i 10 kilometrów); zdobyłem srebrny medal w biathlomie. Dzisiaj trenuję wspinaczkę i judo.
Dwa lata w kolegium nauczyły mnie też właściwego podejścia do własnej osoby oraz do otoczenia, w którym znajduje się osoba w sytuacji - innej niż wszyscy - realizowania swych możliwości. Kiedy uczy się chemii, matematyki czy języków, liczy się wynik, a nie forma. Jedynym problemem do pokonania jest więc komunikacja oraz samodzielność w uczeniu się. Na szczęście nowe technologie informatyczne są w stanie pomóc osobie niewidomej przekroczyć bariery komunikacyjne. Ważna jest jeszcze społeczna interakcja z otoczeniem, ale pamiętajmy, że i otoczenie, i same osoby niewidzące mają taki sam problem, i to osoby niepełnosprawne powinny przełamywać bariery, a nie tylko społeczeństwo. Nie warto marnować czasu na zgadywanie i domyślanie się, jak pomóc i dlaczego - dodajmy - ktoś ma zgadywać; we własnym interesie osoba niewidoma powinna podpowiedzieć, udzielić koniecznych informacji najbliższemu środowisku. Taka postawa stanowi podstawą do realizacji się osoby niepełnosprawnej na studiach. Nieprzypadkowo zaangażowałem się więc też w pracę Rektorskiej Komisji ds. Projektu "Uniwersytet bez Barier".
Kończę studia na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Gdańskiego. Nie jest to pedagogika, prawo czy kierunek lingwistyczny, czy tak popularna wśród osób niewidomych socjologia lub psychologia. Ekonomia to nauka łącząca wielu dziedzin. Właśnie ta interdyscyplinarność zawsze mnie pociągała. Ekonomia stwarza także doskonałe pole do zastosowania technologii informatycznych. Dodatkowy smak ekonomii tkwi w tym, że w jednej chwili można wiele zyskać, ale i wiele stracić. Możliwości jest wiele: od gry na giełdzie przez analizy po budowanie nowych rozwiązań dla inwestorów. Piszę pracę magisterską (opracowuję model referencyjny dla Real-Time Enterprise), ale za sobą mam już pracę i współpracę z kilkoma firmami, polskimi i międzynarodowymi. Mapowałem już modele reprezentacji projektów na procesy biznesowe. Działanie to staje się teraz - ze względu na regulacje prawne - coraz ważniejsze. Firma realizując projekt, który jest statyczny, musi go operacyjnie prowadzić według pewnych uregulowań prawnych. Przykładami są Sarbeins-Oxley Act w USA czy standardy odnoszące się do obiegu i retencji dokumentów. Ekonomia pojawia się w wymiarze kosztowym takich procesów. W marcu 2005 roku przygotowałem model koncepcyjny rachunku kosztów działań procesów biznesowych. Było to połączenie technologii Business Process Management z Activity-based Costing. Przedstawiłem efekty swojej pracy na SAS Forum 2005 w Warszawie (SAS Institute to największa prywatna firma informatyczna świata). Potem był - wspólnie z Oracle Corporation (to z kolei największy światowy dostawca oprogramowania biznesowego) - referat na Information Management Conference 2005 w Gdańsku.
Oczywiście połączenie studiowania (pomocny bardzo indywidualny tok od drugiego roku) i pracy wymaga ogromnego wysiłku, ale jest możliwe i pozwala właściwie na rozwój zawodowy. Ostatnie wakacje były też pracowite. W ramach praktyk dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. zostałem przyjęty do Departamentu Informatyzacji i pracowałem nad tematem zarządzania dokumentami elektronicznymi. Uczestniczyłem w pracach grupy roboczej, zajmującej się platformą usług klasy E-government.
Ten ostatni rok studiów na długo zapamiętam. Wspólnie z grupą dziesięciu osób udało mi się wyjechać na wyprawę wspinaczkową na najwyższy szczyt w Andach - Aconcagua (6962 m n.p.m.), jak dotąd zdobyty tylko przez jedną osobę niewidomą. Była szansa na drugie miejsce na świecie, ale chciałem też udowodnić jeszcze raz, że - mając ograniczenia - można żyć aktywnie; niestety za bazą skręciłem kolano i doszedłem na wysokość 5600 m n.p.m; to miejsce, skąd startuje się na szczyt.
Szczyty można osiągać - nawet bez dalekich wyjazdów - na wiele sposobów, bo w życiu jest wiele możliwości, o które warto zawalczyć. Na pewno trzeba też ważyć koszty - znać cenę, jaką trzeba zapłacić za sukces. Nie wiem, jak potoczy się moja kariera; znam tylko jej kierunek i ufam, że nie będę się w życiu nudzić.

powrót do spisu treści

 

Refleksją po lekturze "Notatek" Matki Elżbiety Czackiej
dzieli się psycholog - Izabela Szwarocka

Lektura pism Matki Czackiej może być bardzo ważnym doświadczeniem w życiu osoby niewidzącej. Osobiście odnajduję w nich to przesłanie Matki, którym - jak wierzę - kierowali się moi nauczyciele i wychowawcy, przez wiele lat w Laskach kształtujący w różnych obszarach moje życie. Czytając "Notatki" byłam niejednokrotnie zdumiona - znajdując inspirację dla mojego dorosłego życia, ale też odkrywając głęboki sens i logikę wczesnodziecięcych i młodzieńczych doświadczeń życia w Laskach, bycia osobą niewidzącą, a może po prostu życia w ogóle - ponadczasową aktualnością myśli Matki.
"Notatki" zawierają ważny przekaz nauki danej przez Matkę Czacką - i w jakiś sposób zadanej - osobom niewidzącym. W myśleniu Matki, która oddała swoje życie w służbie osobom niewidzącym, istotne jest przekonanie, że wszyscy, których mechanizmy społeczne spychają na margines życia, są takimi samymi ludźmi,jak inni, obdarzonymi przez Boga taką samą godnością, a miejsce, które wydaje się marginalne, w świetle Ewangelii jest miejscem uprzywilejowanym. Prawdopodobnie dla wielu czytelników "Biuletynu Centrum" taka wartość, jak wiara, jest tą, która oświetla ich życie, ale nawet, gdyby tak nie było i gdybyśmy - myślę tu szczególnie o osobach niewidzących - przeżywali swoje niewidzenie po prostu jako fakt, z którym jakoś trzeba się zmierzyć i pogodzić na co dzień, słowa o godności naszego życia, w którym obecne jest doświadczenie niewidzenia, mogą dodawać siły w trudnej codzienności. Przypomnijmy sytuacje, w których czuliśmy się - przez to że nie widzimy - w jakiś sposób gorsi, niezauważeni, potraktowani z pewną rezerwą. Sądzę, że każda z osób niewidzących mogłaby przytoczyć wiele przykładów z życia społecznego, rodzinnego czy zawodowego, kiedy nasze odczucie sytuacji, w której uczestniczymy, jakaś trudność w porozumieniu się z otoczeniem, dotyka - z jednej strony naszego własnego stosunku do siebie w kontekście niewidzenia, z drugiej zaś, jakichś barier ze strony otoczenia, związanych najczęściej z niczym niepopartymi wyobrażeniami o tym, jak to jest i co to znaczy, kiedy się nie widzi. Wydaje się, że w postawie części osób niewidzących dostrzegalne jest wtedy poczucie skrzywdzenia albo postawa wycofania się, zmęczenia; ogólnie mówiąc - zamknięcia się w sobie.
Przesłanie Matki, jakie odczytuję z "Notatek" i z Jej postawy widocznej w różnych okolicznościach, to zachęcanie osób niewidzących, by same niejako oswajały ze sobą otoczenie, traktując swoje niewidzenie - z jednej strony jako trudność, w której potrzebują pomocy, z drugiej zaś, dzieląc się ze światem otrzymanym od Boga darem wewnętrznego światła, mądrości, rozwagi, spokoju, ale też oczywiście bardzo konkretnych, rzetelnie opanowanych umiejętności. Zmienia się wtedy perspektywa patrzenia na to, czym jest zarówno niewidzenie, jak i widzenie, a brak wzroku ogranicza się głównie do sfery fizycznej.
Myśli Matki Czackiej dotyczące umiejętności odróżniania ważności spraw, odnoszące się w jej pismach do życia zakonnego, są bardzo ważnym wskazaniem również w życiu osób niewidzących. W codzienności oznacza to chyba świadomość, że wiele czynności i aktywności zajmuje nam więcej czasu w porównaniu z osobami widzącymi i choćby dlatego tak istotna jest hierarchia i ocena wagi spraw. Ośmielam się też zaryzykować stwierdzenie - o tyle usprawiedliwione, że przecież poparte również własnym doświadczeniem - że w niektórych sytuacjach przeżywanie czegoś przez osoby niewidzące - zwłaszcza związanego z silniejszymi emocjami - jest bardziej intensywne. Wiąże się chyba z podświadomym poczuciem, że brak wzroku niejako pozbawia nas ważnego źródła przekazu i odbioru informacji, i stąd emocje jakby uwiarygadniają i wzmacniają naszą ocenę sytuacji. Możemy więc czasem - koncentrując się nadmiernie na jakimś szczególe - zagubić to, o co nam rzeczywiście chodzi, co chcemy powiedzieć, czy uzyskać. Podejmując kwestię relacji międzyludzkich pisze Matka Czacka: "Do rzędu uczynków miłosiernych chciałabym zaliczyć dobroć i serdeczność, uprzejmość w zetknięciu się z ludźmi. Ile dobrego w ten sposób zrobić można! Już sam wyraz twarzy uprzejmy, pogodny i łagodny, ile spokoju wlewa do duszy bliźniego. Intonacja głosu serdeczna, łagodna, życzliwa, ile może dodać otuchy w niejednym wypadku. Żeby było więcej zapomnienia o sobie, jak wyżej mówiłam, a więcej prostej dobroci w stosunkach z ludźmi, ile by się uniknęło bliźniemu niepotrzebnych cierpień i ile uczynków miłosiernych byłoby spełnionych. Ażeby dobrze pełnić uczynki miłosierne, trzeba mieć to, co dawniej nazywano "domyślność serca", czyli intuicję. To jest to przeczucie, które pozwala widzieć, co bliźniemu potrzeba, co mu jest i jakie są jego cierpienia, chociaż o nich nie mówi, delikatność, która wskaże, jak i kiedy serce okazać. Kto bardzo zajęty sobą, ten nigdy nie będzie miał domyślności serca. Trzeba więc w tym się ćwiczyć przede wszystkim, by mieć Pana Jezusa przed oczyma swymi (...)". Myślę, że przytoczony fragment nauczania Matki jest jednym z dowodów na to, że granica między widzeniem a niewidzeniem niejako się zaciera i znacznie większej wagi nabiera samo niewidzenie czy widzenie duchowe, którego nikt z nas nie jest pozbawiony.
Obecnie, w dobie rozwoju możliwości odbioru i przekazywania informacji przez osoby niewidzące, dużo łatwiej jest orientować się w wydarzeniach społecznych, kulturalnych czy intelektualnych. Wydaje się, że wymagając tego od siebie i kładąc nacisk na to w życiu osób niewidzących, Matka otwiera nas na otaczający świat, co ma nie tylko poznawcze znaczenie. Osoby niewidzące mają też szansę na to, by odwrócić się od siebie i zwrócić się ku innym ludziom po to, by spotkać się we wspólnocie przeżywania ważnych doświadczeń. "W szerszym wymiarze chodzi też o to, że taka wspólnota, w której niewidomi na ciele lub na duszy (a wszyscy po części tacy są) są dla siebie wzajemnie darem, może stawać się znakiem dla świata zaślepionego fałszywymi wartościami i ocenami."
Przyjęcie swojej niepełnosprawności - zdaniem Matki - nie wyklucza równocześnie pełnej świadomości trudności związanych z postawą wobec niej, ale też swoich fizycznych ograniczeń; nie jest to możliwe bez Ewangelii, bo "upośledzenie zawsze będzie się wydawało niepojętą krzywdą, w której ludzkie pocieszanie w końcu okaże się niewystarczające".
Przyjęcie swojego cierpienia przez osobę niewidzącą jest zawsze darem Boga; rzecz jasna, że u większości osób niewidzących nie zaowocuje to dziełem na miarę Dzieła Lasek. Ale nie powinniśmy chyba pomijać owoców, jakie może to przynieść w codzienności każdego z nas. Myślę tu o tajemnicy codziennych spotkań z kimś, kto na przykład przeprowadza nas przez ulicę i tylko Pan Bóg wie, dlaczego, otwiera przed nami swoje serce. Myślę, że takich przykładów wpisanych w konkretną codzienność osób niewidzących jest naprawdę bardzo wiele. Ks. Antoni Marylski, najbliższy współpracownik Matki, z perspektywy wielu lat tak próbował opisać tę tajemnicę: "Matka ani na chwilę nie wykrzywi swego stosunku do ślepoty, którą pojmuje jako krzyż dany od Boga, aby tak jak u niewidomego w Ewangelii sprawy Boże się w niewidomym objawiały. Te sprawy Boże, to jest najwyższy szczyt i ukryty cel dobrze przyjętego cierpienia, jakby nadprzyrodzone powołanie niewidomych, którzy przez pogłębienie życia wewnętrznego służą innym ludziom, że cierpienie dla Boga przyjęte jest przezwyciężalne, jest płodne i dać może radość i pokój, którego wszyscy pragną, a którego źródła nie widzą".
Chciałabym też zwrócić uwagę na przykładowe wskazania Matki odnoszące się do bardzo konkretnych zachowań osób niewidzących, mogących ułatwić poruszanie się w codzienności, choćby uczenie się współodpowiedzialności za sprawy, a nawet przedmioty codziennego użytku; utrzymanie porządku przez osobę niewidzącą; uporządkowanie sfery emocjonalnej (zaniedbanie w tej sferze może być przyczyną poważnych trudności osoby niewidzącej choćby w relacjach damsko-męskich); jasne i czytelne mówienie o swoich potrzebach bez oczekiwania, że inni domyślą się tego.
Co to znaczy więc "widzieć"? Matka odpowiada; "Widzieć naprawdę, to znaczy dostrzegać świat takim, jakim chce go mieć Bóg. Widzieć świat pozbawiony łaski Bożej, to znaczy być dotkniętym duchową ślepotą, kalectwem głębszym niż ślepota fizyczna". Osobiście pragnę więc podziękować Matce za drogę, za odczucie, że przyjęcie cierpienia - wcale niepozbawione czasem trudności - ma sens nie tylko w moim życiu, ale także w życiu otaczających mnie osób i chyba też za to, że bez zdziwienia i z całą mocą mogę powiedzieć, że widzenie w moim życiu jest możliwe pod warunkiem, że oprę je na wierze.

powrót do spisu treści


Czy to przypadek, że trafiłem do Lasek
- zastanawia się Piotr Kłosiewicz,
tegoroczny absolwent Zasadniczej Szkoły Zawodowej

Nazywam się Piotr Kłosiewicz i mam 20 lat. Jestem osobą słabowidzącą, po przeszczepie nerki. W tym roku kończę naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Laskach. Do Ośrodka trafiłem - wydawałoby się - trochę przypadkowo.
Będąc uczniem gimnazjum miałem problemy zdrowotne. Często nie było mnie w szkole; pojawił się problemy w nauce - nie nadążałem za realizacją programu nauczania w mojej klasie. Doradzono mi, żebym po ukończeniu gimnazjum przeniósł się do szkoły, gdzie moje problemy zdrowotne nie będą przeszkodą w zdobywaniu wiedzy; gdzie inni uczniowie też są niepełnosprawni i nauczyciele dobrze są przygotowani do pracy z taką młodzieżą. Dostałem kilka adresów takich ośrodków; wybrałem Laski, położone najbliżej mego rodzinnego domu. Po złożeniu dokumentów i rozmowie kwalifikacyjnej zostałem przyjęty.
1 września czułem się dziwnie. Nowe miejsce, nowi ludzie i ich sposób życia. W głowie pojawiło się tysiąc pytań: co ja tu robię wśród niewidomych, przecież jeszcze widzę? Czy dobrze zrobiłem przychodząc do Lasek? A może trafiłem tu przez przypadek? Nigdy dotąd nie zetknąłem się z osobami niewidomymi. Wszystko było nieznane, stąd pewno lęk, a jednocześnie ciekawiło mnie, jak sobie radzą moi niewidomi rówieśnicy. Chciałem poznać ich świat.
Minęło trochę czasu i wszystko stało się znajome; poznałem koleżanki i kolegów, i poczułem się jednym z nich; ani lepszym, ani gorszym, nie słabszym, bo wszyscy mieli jakieś problemy zdrowotne i każdy starał się pokonać swoje ograniczenie. Zrozumiałem też laskowskie powitanie "Przez Krzyż - do Nieba". Pomogli w tym i dorośli, których spotkałem: nauczyciele i wychowawcy, inni pracownicy Lasek, świeccy i siostry, realizujący z nami nie tylko program nauczania, ale przede wszystkim uczący pozytywnego patrzenia na świat i pokazujący, jak być dobrym człowiekiem, jak żyć "po niewidomemu".
Jestem już prawie absolwentem Lasek. Za niecały miesiąc koniec roku szkolnego, a więc przychodzi czas na pożegnanie. Odchodzę z Lasek, lecz nie zapomnę o tym miejscu, gdzie uczono mnie, jak być aktywnym mimo swoich ograniczeń; pamiętam o ludziach, którzy byli dla mnie serdeczni i wyrozumiali. Będzie mi brakowało kolegów, z którymi było się na dobre i złe. Wychodzę bogatszy o nowe doświadczenia i - może kogoś to zdziwi, bo przecież byłem trudnym wychowankiem - z zasadami, które starano się, bym poznał i przyjął. I w Laskach - to dla mnie chyba najważniejsze - poznałem ludzi, dotkniętych tak, jak i ja, przez los, ale umiejących odnaleźć się w świecie. Dlatego dziś już wiem: to nie przypadek, że znalazłem się w Laskach.

powrót do spisu treści

 


O kształtowaniu postawy życiowej w Laskach
mówi Anna Kaźmierczak, była zastępczyni dyrektora
Ośrodka Rehabilitacji i Szkolenia Niewidomych w Bydgoszczy

Kiedy przybyłam do Lasek, miałam dwanaście lat, a gdy je opuszczałam - dwadzieścia jeden. Przeżyłam więc w Laskach sam szczyt okresu młodzieńczego i wszystkie związane z nim oczarowania: przyjaźnią z Marią Miłkowską, muzyką - dzięki prof. Witoldowi Friemannowi i Stefanii Skibie, i przez Zofię Bielską i Jadwigę Gościewicz - literaturą i historią Polski.
Najwspanialsze były dla mnie dwa ostatnie lata pobytu w Laskach i one najbujniej miały zaowocować w przyszłości. Podstawowym elementem formacji Lasek stał się dla mnie panujący w nich duch franciszkański: umiłowanie przyrody, radość i śmiech, wiara w dobro i szukanie go wszędzie, otwarcie się wzajemne na siebie, panująca wokół poezja i śpiew, słowem - zachwycenie się światem, stworzonym przez Boga.
Ta postawa wyniesiona z Lasek pozwoliła mi potem, zarówno w czasie nauki, jak i później w pracy zawodowej, dostrzegać wiele dobra w najbliższym środowisku; czuć się dobrze wśród różnych ludzi i budować różnego rodzaju więzi z nimi, nie wchodząc w sytuacje konfliktowe, a jeśli już się one zdarzały, szybko je rozwiązywać.
Duże znaczenie w moim dorosłym już życiu miała odegrać praca w laskowskim samorządzie, którą podjęłam w drugim roku nauki w szkole. Zaczęłam jako przewodnicząca klasy, potem pełniłam inne samorządowe funkcje; byłam też przewodniczącą szkolnego samorządu dziewcząt. Po s. Michaeli Garlickiej opiekę nad samorządem przez długie lata sprawowała s. Maria Stefania Wyrzykowska. Trzeba pamiętać, że samorząd w Laskach autentycznie współuczestniczył - na wzór korczakowski - w wychowaniu dzieci i młodzieży.
W przyszłości moje doświadczenia, wyniesione ze szkoły, zaowocowały w pełnieniu przeze mnie funkcji przewodniczącej komisji w radzie spółdzielni, przewodniczącej komisji w Radzie Związku Spółdzielni Niewidomych i przewodniczącej komisji w Radzie Naukowej przy Polskim Związku Niewidomych.
Wielkie znaczenie miała dla mnie długoletnia praca w chórze prof. Witolda Friemanna i w zespole wokalnym pani Stefanii Skiby. Śpiew dawał mi zawsze wiele radości, ale także rozwijał umiejętność działania w zespole, uczył wewnętrznej dyscypliny, starannej dykcji i prawidłowego oddychania. Przede wszystkim zaś dawał możliwość uczestniczenia we współtworzeniu i przeżywaniu piękna. Dzięki temu przygotowaniu stałam się w przyszłości cenionym altem w chórze akademickim, a potem mogłam uczestniczyć w ruchu artystycznym niewidomych, co znowu pozwoliło mi nawiązać dobre relacje z młodzieżą.
Przygotowanie z języka polskiego w laskowskiej Zasadnicze Szkole Zawodowej pozwoliło mi także - jako jedynej w klasie maturalnej w szkole masowej - uzyskać stopień bardzo dobry z pisemnego egzaminu maturalnego, a także z dobrym skutkiem uczestniczyć w wielu konkursach recytatorskich. Warto wiedzieć, że w Laskach w najstarszych klasach i grupach internatowych panowała atmosfera uniwersytecka, co odczułam i doceniłam po zetknięciu się z wyższą uczelnią. To także dzięki szkole w Laskach i formacji, jaką tam otrzymałam, pomyślałam o studiach. Z dumą - dodam - byłam w Polsce pierwszą niewidomą studentką, drugą studiującą osobą po Włodzimierzu Dolańskim.
Po zaprzestaniu pracy zawodowej włączyłam się aktywnie w działalność Krajowego Centrum Kultury Niewidomych w Kielcach. Przez kilka lat pracowałam również z prasą środowiskową i katolicką.
Obecnie - idąc śladami pani Jadwigi Gościewicz - przy pomocy pisma brajla, korzystając z usług Centralnej Biblioteki PZN, zagłębiam się w arkana historii Polski. Słucham też dużo muzyki poważnej, co jest między innymi i zasługą pani Stefanii Skiby, która przez pięć lat uczyła mnie grać i zachęcała do spędzania czasu przy słuchaniu płyt i radia.
I tak Laski stały się - po rodzinie - tym środowiskiem, które nauczyło mnie myśleć i umożliwiło potem wzrastać duchowo we wspólnocie, kontemplować piękno i mieć współudział w jego tworzeniu.



Osoby zainteresowane otrzymaniem bezpłatnie naszego kwartalnika (wersja czarnodrukowa, brajlowska i elektroniczna) proszone są o zgłoszenie zamówienia.
e - mail: biuro@promocjaikariera.pl.