Centrum
Aktualności
Czytelnia
Biuletyn
Galeria
Tyflologia
Adresy
Kontakt
Dział Absolwentów
Strona główna

:: tło czarne
:: tło białe


Przedruk i kopiowanie materiałów zamieszczonych na stronie wymaga zgody Biura Centrum



Opowieści
różnej treści


Wypowiedzi maturzystów z ostatniej lekcji polskiego

Laski , czerwiec 2006

Warto zastanowić się nad metaforyką tytułów czasopism - przekonuje Dorota Wojeńska- Przypatrzmy się chociażby tytułom czasopism dla osób niewidzących, które wydawane są w brajlu. Przywołajmy też zamieszczone w nich artykuły i zobaczmy, jaki jest związek tytułów czasopism z zawartą w nich treścią. Czasopisma wydawane w brajlu w roku ubiegłym przez Zarząd Główny PZN, o których chcę opowiedzieć, to miesięczniki: "Pochodnia. Miesięcznik społeczny" i "Nasz Świat. Miesięcznik. Brajlowski magazyn przedrukowy" oraz dwa dwutygodniki dla dzieci i młodzieży: "Promyczek" i "Światełko". Dla osób głuchoniewidomych wydawane jest przez Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym czasopismo "Dłonie i Słowo. Kwartalnik".
Dobrze jest przypomnieć, co określa słowo "tytuł", pochodzące z łaciny i oznaczające "napis". Jest to nazwa nadana dziełu przez jego autora, stanowiąca integralną część tekstu dzieła i będąca pierwszym wyodrębnionym w nim odcinkiem. Tytuł jest jednym z podstawowych elementów umożliwiających identyfikację dzieła. Jego forma pozostaje w wielorakich związkach z treściami utworu, który nazywa i symbolizuje; a także ze sposobami zapisu dzieła i materialnym kształtem jego przekazu. Nadawanie dziełom tytułów wiąże się bowiem z utrwalaniem ich tekstu na piśmie. Tytuł umieszczony na karcie tytułowej dzieła wydanego drukiem stanowi zasadniczą część opisu bibliograficznego.
Czasopisma brajlowskie mają bardzo ciekawe tytuły. Zauważamy, że aż trzy z nich wiążą się ze światłem: "Pochodnia", "Światełko" i "Promyczek". Realne znaczenie słowa "pochodnia" to "smolne łuczywo bądź osadzone na szczapie skręcone pakuły; szmaty nasycone smołą używane dawniej do oświetlenia (dziś czasem dla efektów świetlnych). Metaforyczne znaczenie słowa "pochodnia" odnosi się do tytułu czasopisma - to światło dla niewidomych. W tytule następnego czasopisma użyto zdrobnienia - "światełko" to widoczny w ciemności mały, jasny, świecący punkt albo też małe źródło światła. Zauważamy, że użycie zdrobnienia sugeruje, że czasopismo jest takim małym, ale ważnym źródłem informacji ("światełko w ciemności") albo może również wskazywać odbiorcę - młodego czytelnika. Podobnie dzieje się w przypadku kolejnego tytułu czasopisma. "Promyczek" to zdrobnienie słowa "promień"; nazywającego wiązkę świetlną, smugę świetlną wydobywającą się ze źródła światła; promień może być też zwiastunem czegoś lepszego, być promieniem nadziei czy szczęścia. Czasopismo "Promyczek" może więc nieść informacje dla najmłodszych czytelników i być dla nich promyczkiem radości. Znaczenie tytułu "Dłonie i Słowo" określa sposób poznawania świata przez osoby niewidome i głuchoniewidome. "Nasz Świat" z kolei wskazuje na to, że może być to świat, w którym funkcjonują tylko osoby niewidzące albo też może być to "nasz świat", w którym funkcjonują osoby widzące oraz osoby z dysfunkcją wzroku. Jak już wcześniej wspomniałam, "Nasz Świat" jest magazynem przedrukowym; a to oznacza, że znajdują się tutaj teksty ukazujące się w czasopismach dla osób widzących.
Mamy rocznie 12 numerów "Pochodni" (w 24 tomach). W przeciwieństwie do wersji czarnodrukowej czasopisma, która przyporządkowuje artykuły do poszczególnych działów, wersja brajlowska nie stosuje tego podziału. Dokonałam własnego przyporządkowania artykułów do następujących działów: z życia PZN i informacje o środowisku osób niewidzących, życie "po niewidomemu" (praca, rehabilitacja), kultura i sport, informacje od redakcji. Autorami artykułów tego najstarszego pisma dla czytelników niewidzących są w przede wszystkim same osoby z dysfunkcją wzroku. W tytułach artykułów nie pojawiają się słowa: "jasność" czy "światło". "Pochodnia" to czasopismo dla osób dorosłych, dlatego też zawiera tak szeroki zakres informacji.
"Promyczek" jest dwutygodnikiem dla dzieci. Rocznie wychodzi 24 numery, każdy jest jednotomowy. Dokonałam też własnego przyporządkowania artykułów do poszczególnych działów: literatura (poezja, baśnie), wieści ze świata nauki i poznawanie świata, dział rozrywkowy (humor, zagadki, konkursy). W tytułach tekstów również nie ma odwołań do "światła". Uwagę moją zwrócił fakt, że na okładkach oprócz tytułu "Promyczek" i numeru czasopisma, znajdują się także różne rysunki wykonane brajlem, przedstawiające np. samochód, znicz olimpijski czy wskazujące na świąteczne wydanie pisma - choinka.
"Światełko" jest dwutygodnikiem przeznaczonym dla młodzieży szkolnej. Posiada ono profil literacko-edukacyjny. Tytuł czasopisma wskazuje, że artykuły mają dostarczać wiadomości młodym czytelnikom oraz rozwijać ich zainteresowania. Pismo wychodzi w 24 tomach. Przyporządkowałam je do poszczególnych działów: poezja, nauka i ciekawostki, humor i zagadki. Nie zauważyłam też, by w tytułach artykułów pojawiło się "światło" czy "jasność". Na okładce każdego numeru pisma zamieszczone są modelowe przedstawienia w brajlu, np. mapy różnych krajów lub kontynentów, rysunki roślin.
"Nasz Świat" jest miesięcznym magazynem przedrukowym poruszającym ważną tematykę i problemy każdego młodego - także niewidzącego - człowieka. Artykuły wzięte są z różnych pism obecnych na polskim rynku prasowym, m. in. "Zwierciadła", "Przekroju", "Wysokich Obcasów", "Kuchni", "Pani", "Tygodnika Powszechnego", "Polityki", "Newsweeka", "Rzeczpospolitej". W czasopiśmie "Nasz Świat" nie ma artykułów pisanych przez osoby niewidome. Pismo ma 12 numerów rocznie (w 24 tomach). Ze względu na poruszaną tematykę, przypisałam artykuły do poszczególnych działów: zdrowie i porady psychologiczne, wywiady, literatura i nauka.
"Dłonie i Słowo" są kwartalnikiem. Każdy numer mieści się w jednym tomie. Teksty są krótkie. Tytuły artykułów są sformułowane w ten sposób, żeby jak najpełniej poinformować o treści tekstu. Wiąże się to ze specyfiką poznawania świata przez osoby głuchoniewidome. Może warto w tym miejscu nadmienić, że alfabetem głuchoniewidomych jest Lorm. Kreśli się na zewnętrznej lub wewnętrznej stronie dłoni linie lub punkty; litery pisane są jednym palcem, natomiast gdy osoba głuchoniewidoma osiągnie dużą biegłość, może pisać wszystkimi palcami. W "Dłoniach i Słowie" znajdujemy artykułu poświęcone przede wszystkim tematom środowiskowym. Stałymi autorami pisma są też osoby ze środowiska głuchoniewidomych.
Prezentując czasopisma wydawane w brajlu ufam, że udało mi się pokazać, jak wielka przenośna jest siła tytułów pism dla niewidomych czytelników. Zauważmy także, jak mocno obecne są odwołania do "światła" rozumianego jako "wiedza", przeciwstawionego ciemności (ślepocie) - niewiedzy.

 


Temat "Biografia jako klucz interpretacyjny" - mówi Monika Burnatowska
- od razu wydał mi się ciekawy. Zawsze interesował mnie związek między życiem i twórczością artysty. Gdy poznałam bliżej sylwetkę Haliny Poświatowskiej, zdecydowałam się prześledzić relację: autor - jego utwory. Nieprzypadkowo sięgnęłam więc po "Opowieść dla przyjaciela" i korespondencję Poświatowskiej. Przeczytałam też monografię Grażyny Borkowskiej "Nierozważna i nieromantyczna. O Halinie Poświatowskiej". Znalazłam w niej wiele nowych informacji na temat autorki "Opowieści dla przyjaciela"; informacje, które przekreślały dotychczasowe ustalenia o związkach biografii poetki z jej utworami; chociażby te, które mówią o genezie "Opowieści dla przyjaciela". Borkowska odrzuciła twierdzenie Małgorzaty Szulczyńskiej, mówiące, że utwór powstał na przełomie 1963 i 1964 roku, i był skierowany bezpośrednio do Ireneusza Morawskiego; stanowił "próbę rehabilitacji i przedśmiertne wyznanie przyjaźni i miłości". Borkowska pokazała, że "Opowieść dla przyjaciela" nie jest realizacją zamówienia Wydawnictwa "Nasza Księgarnia" z jesieni 1960 roku na napisanie książki autobiograficznej, która miałaby wartość zarówno terapeutyczną dla autorki, jak i pedagogiczną (pozwalałaby pomóc nie tylko zresztą chorym dzieciom w walce z losem). Dzięki korespondencji Poświatowskiej z matką i Caroline Karpiński - przyjaciółką ze Stanów Zjednoczonych oraz Anną Orłowską - korektorką "Opowieści" wiemy, że prace nad tekstem trwały od jesieni 1963 roku do wiosny 1966. Książkę wydało Wydawnictwo Literackie. Poświatowska wybrała formułę poetyckiej autobiografii. Utwór dedykowała matce - Stanisławie Mygowej. Matka - dodajmy - odgrywała bardzo ważną rolę w życiu i twórczości Haliny Poświatowskiej. Wspierała wysiłek twórczy córki, inspirowała ją; była pierwszym czytelnikiem i przepisywała też na czysto jej utwory.
" Opowieść dla przyjaciela" obejmuje czas od początków choroby Poświatowskiej aż do jej powrotu ze Stanów. Przypomnijmy, że poetka urodziła się w 1935 roku. Jako młoda dziewczyna zachorowała na anginę, co stało się przyczyną wady serca. W 1949 roku po raz pierwszy trafiła Poświatowska pod opiekę prof. Aleksandrowicza do Kliniki Chorób Wewnętrznych w Krakowie. Częste pobyty w szpitalu nie przeszkadzały jej jednak w nauce. Uczęszczała w tym czasie najpierw do gimnazjum, a potem do Liceum Ogólnokształcącego im. J. Słowackiego w Częstochowie. Nawrót choroby uniemożliwił dopiero z czasem dalszy pobyt w szkole. Poświatowska wyjechała do sanatorium; tam poznała Adolfa Poświatowskiego, studenta łódzkiej Szkoły Filmowej, również chorego na serce. Rok później wyszła za niego za mąż. Podjęła też naukę w liceum dla pracujących. Małżeństwo trwało krótko - Adolf zmarł. Do Stanów wyjechała po raz pierwszy w 1958 roku na operację serca. Po roku otrzymała stypendium i rozpoczęła naukę w Smeed College. Uczyła się języków; studiowała filozofię. Po powrocie do kraju w 1961 roku kontynuowała naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dwa lata później obroniła pracę magisterską. W 1967 roku wróciła na uczelnię, lecz zaraz wiosną zachorowała. Pod koniec marca została znowu przyjęta do kliniki prof. Aleksandrowicza; okazało się, że konieczna jest kolejna operacja. Zabieg niestety nie udał się. Poświatowska umarła krótko po nim.
Poetka zadebiutowała po śmierci męża w 1956 roku w "Gazecie Częstochowskiej". Poetyckim plonem jej trzyletniego pobytu w Stanach były wiersze opublikowane w 1963 roku w tomie "Dzień dzisiejszy". "Opowieść dla przyjaciela" miała być "przypomnieniem się czytelnikom". W dedykacji - o której już wspomniałam - istotna jest nie tylko podkreślona w niej relacja matki z córką, ale bardzo ważne jest też określenie, które pada: "wspomnienia"; swoją opowieść Poświatowska nazywa "wspomnieniem". Jest to wspomnienie dla przyjaciela, którego postać powoli ujawnia się w toku narracji. Nie pada jego imię ani nazwisko, ale łatwo w nim rozpoznać - teraz pewno zaskoczę - absolwenta Lasek, Ireneusza Morawskiego. Najpierw dowiadujemy się, że jest to osoba, która umie słuchać. Z przedstawionych wydarzeń wyłania się młody, niewidomy mężczyzna. Warto zauważyć jeszcze, że Poświatowska - pisząc "Opowieść dla przyjaciela" -niejako rozstaje się z Ireneuszem, ponieważ przedstawiając łączącą ich przyjaźń, w poczuciu odbiorcy dokonała zdrady. Potwierdzają to też listy. Przypomnę, że Morawski nie zgodził się na opublikowanie swoich listów do Poświatowskiej. Możemy tylko przeczytać korespondencję poetki do przyjaciela.
Jak już wcześniej wspomniałam, "Opowieść dla przyjaciela" obejmuje czas od początku choroby do powrotu ze Stanów. W utworze nieprzypadkowo więc pojawiają się opisy Ameryki. Stany pokazuje Poświatowska wyłącznie na podstawie własnych obserwacji. Na pewno poetka wyjeżdżała do Stanów z uprzedzeniami wobec nowego, kapitalistycznego świata. Zauważmy, że źródłem wiedzy o nim była przede wszystkim dostępna jej prasa. Pokazywała ona Stany jako kraj zdolny do imperialnej agresji, w którym liczy się tylko pieniądz. Czytając "Opowieść dla przyjaciela" wiemy, że to nie jest jednak główny temat utworu. Borkowska pokazuje, że Halina Poświatowska nie zauważa amerykańskiej demokracji i wolności. Widzi raczej kontrasty społeczne, pogoń za pieniądzem, niewielkie zainteresowanie kulturą i sztuką. Jest to krytyczny obraz Ameryki. Nawet na uczelni poetka nie czuje się dobrze. Nie podobał jej się cały system edukacji panujący w Ameryce. Pisze, że nie wzięła udziału w uroczystościach zakończenia roku szkolnego, ten czas spędziła w szpitalnym łóżku. Nie umiała i nie chciała dzielić się ze swoimi koleżankami tym, co czuła. Raził ją już sam obrzęd zakończenia roku. W "Opowieści do przyjaciela" narratorka zastanawia się także, czy to, co czuje do Ameryki, nie spowodowane jest narastającą tęsknotą. Nad tymi wszystkimi przedstawieniami Stanów góruje tak naprawdę obraz wrażliwej kobiety, która opisuje wszystko to, co czuje. Czytając "Opowieść" możemy zauważyć, że pojawia się w niej oddźwięk patriotyzmu, choć słowo to nie pada. Nie chodzi o postawę typowo patriotyczną, ale raczej możemy odczytać tęsknotę poetki za krajem.
Kiedy patrzymy na życie Poświatowskiej, zauważamy, że charakteryzują go: doświadczanie choroby i przeczucie śmierci; natomiast wartości, które pozwalają przetrwać te trudne momenty - to miłość i poezja; myślę teraz o bliskich relacjach z matką, o związku z Morawskim i krótkim małżeństwie z Poświatowskim. O sile miłości świadczą zresztą przede wszystkim wiersze. Nawiązuję do nich, ponieważ w "Opowieści do przyjaciela" autorka mówi wprost, że lubi pisać wiersze. Uważa, że daje to możliwość wyrażenia uczuć; że poezja nie poddaje się cenzurze. Wiersz pozwala jej czuć się twórcą swego dzieła. W "Opowieści dla przyjaciela" - podobnie jak w poezji - bardzo często pojawia się motyw choroby, i wiążący się z nim - motyw śmierci. Obecna jest też miłość. Poświatowska ma potrzebę powiedzenia o tym, co przeżywa i czuje. Bardzo ważną rolę odgrywa dla niej także przyroda, którą może podziwiać - niestety - najczęściej ze szpitalnego okna.
Ta trudna dla autorki "Opowieści dla przyjaciela" sytuacja wymagała od niej stałej refleksji. Pewnie nieprzypadkowo Poświatowska studiowała filozofię. Zadawała sobie wiele podstawowych pytań: dlaczego cierpienie? dokąd zmierza jej życie, jaki ma sens? Co jest po śmierci? W "Opowieści dla przyjaciela" przeplatają się refleksja poetycka z filozoficzną. Poświatowska bardzo dokładnie opisuje ból fizyczny spowodowany chorobą. Jej opisy są bardzo konkretne. Narrację kształtuje specyficzna sytuacja komunikacyjna - Poświatowska mówi do człowieka niewidomego. Poetycki język opisu pozwala dotrzeć do słuchacza, do przyjaciela, buduje widzialny świat.
Myślę, że tezę, którą postawiłam, udało mi się potwierdzić - przedstawiając autobiograficzny wymiar "Opowieści dla przyjaciela".

 


Jak cierpienie wpływa na człowieka? - zastanawia się Damian Pietrasik - i przedstawia obraz cierpienia w literaturze różnych epok. Cały świat mówi o szczęściu i jeśli pojawia się temat cierpienia, to najczęściej w kontekście porad, jak uniknąć cierpienia. A przecież nie ma życia bez cierpienia; określa ono ludzką kondycję. Trzeba tylko postawić pytanie: jakim towarzyszem człowieka jest cierpienie? Można mówić o cierpieniu oddziaływującym konstruktywnie na człowieka albo oraz destrukcyjnie, tzn. prowadzącym do upadku, niszczącym człowieka fizycznie i duchowo. Cierpienie fizyczne dotyka człowieka w chorobach, biedzie, klęskach żywiołowych, głodzie czy okrucieństwie losu. Cierpienie duchowe ma zupełnie inny, głębszy wymiar, gdyż dotyczy naszej psychiki; zostawia często ślad w naszej duszy niezatarty do końca życia. Nie można jednak definitywnie stwierdzić, że cierpienie jest tylko siłą destruktywną bądź tylko konstruktywną.
Motyw cierpienia pojawia się w literaturze niezwykle często, bo przecież pisarze towarzyszą od zawsze ludzkiemu życiu i literatura przedstawia różne oblicza ludzkich męczarni. Już w Biblii pojawia się niezwykły obraz cierpienia, którego doświadcza sprawiedliwy Hiob. Bohatera dotykają najstraszniejsze nieszczęścia, fizyczne i duchowe. Traci majątek; wichura zabija jego siedmiu synów i trzy córki; on sam choruje na trąd złośliwy; od Hioba odwracają się przyjaciele i rodzina, nawet u żony nie znajduje zrozumienia. Ale pomimo wszystkich nieszczęść, Hiob nie odwraca się od Boga, wręcz przeciwnie, coraz silniej wychwala Go; mówi: "nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. […] Niech będzie imię Jahwe błogosławione". Hiob utracił wszystko; wszystko oprócz Boga. I to Boga prosi o rozjaśnienie sensu cierpienia. Spotkanie ze Stwórcą utwierdza Hioba. Cierpienie ostatecznie w życiu Hioba ma wymiar konstruktywny.
Opowieść o Hiobie prezentuje wszystkie rodzaje cierpienia, jakie tylko mogą dotknąć człowieka. Po utracie dzieci, Hiob jest przykładem cierpiącego ojca; człowiekiem dotkniętym najcięższymi chorobami i samotnością. Księga Hioba nie daje odpowiedzi na pytanie: dlaczego człowiek cierpi? Pytanie to Hiob zadaje Bogu. Tadeusz Gadacz określa zjawisko cierpienia "enigmą". Twierdzi, iż nie można powiedzieć, że cierpienie jest złem, gdyż jakże cierpienie może być złem, skoro jest ceną, jaką płacimy za miłość. Czy więc warunkiem miłości mogłoby być zło? Ale pisze również, że cierpienie nie może być dobrem, bo jakże cierpienie mogłoby być dobrem?
Do cierpień biblijnego bohatera nawiązuje Albert Camus w powieści pt. "Dżuma". O cierpieniu mówi w swoich kazaniach jeden z bohaterów utworu - Ojciec Paneloux. Reprezentuje punkt widzenia przyjaciół Hioba. Podczas gdy wszyscy mieszkańcy Oranu dotknięci straszliwą dżumą zadają sobie pytanie o sens cierpienia, Ojciec Paneloux przedstawia je jako karę za popełnione grzechy. W pierwszym kazaniu nie utożsamia się z cierpiącymi, stawia się ponad nimi. W drugim kazaniu kaznodzieja zajmuje zupełnie inną postawę. Zmiana ta wywołana jest doświadczeniem śmierci niewinnego dziecka. Ojciec Paneloux przywołuje obraz cierpienia Jezusa; nawołuje do solidarności w cierpieniu, wzajemnej pomocy i zaufaniu Bogu. Mówi, że grzechem jest izolacja od cierpienia, ucieczka od niego. Cierpienie bowiem może być drogą do czynienia dobra.
Nie sposób nie wspomnieć - zastanawiając się nad cierpieniem - o Prometeuszu, tytanie, który cierpi w imię dobra ludzkości. Wykradł bogom ogień i nauczył człowieka korzystania z niego. Został ukarany, ale wiedział, że jego cierpienie służy dobru człowieka. Do tego prometejskiego wzorca niezwykle często powracali twórcy romantyczni. W "Dziadach. Części III" Adam Mickiewicz przedstawia Konrada, który stawia siebie na równi z Bogiem, oskarżając jednak Boga o nieczułość i brak miłości. Pełen pychy przegrywa pojedynek z Bogiem.
Powrócę jeszcze do Biblii i przywołam obraz cierpienia Jezusa, przedstawiony przez św. Jana, naocznego świadka męki i śmierci Boga-człowieka. Ewangelista mówi o cierpieniu i jednocześnie je objaśnia. Często odwołuje się do wcześniejszych tekstów Biblii, przez co osiąga niezwykły cel: ujawnia sens cierpienia i pokazuje jego zbawczą siłę.
Przywołałem archetypiczne przedstawienia cierpienia - cierpienie Hioba, Prometeusza i Chrystusa. Literatura często pokazuje obraz ludzkich męczarni związanych z wojną. Warto przypomnieć utwory opisujące grozę II wojny światowej. Ludzie w obozie cierpią z powodu głodu i nieustannego zagrożenia śmiercią. To cierpienie osłabia ich wrażliwość moralną i prowadzi do sytuacji, w której jedynym pragnieniem staje się przeżycie. Trudno im zachować w tych warunkach człowieczeństwo. Tadeusz Borowski opisuje w opowiadaniach z tomu "Pożegnanie z Marią" świat obozowy odgrodzony zupełnie od świata zewnętrznego, rządzący się własnymi prawami. Można odnieść wrażenie, iż pisarz akceptuje dziejące się zło i traktuje je jak normę. W utworze pt. "Proszę państwa do gazu" zwróciłem uwagę na zachowanie więźniów przyjmujących nowy transport do obozu. Więźniowie zamieniali się w oprawców i traktują ludzi z transportu niemal tak, jak sami są traktowani przez katów. Tadek - bohater opowiadania, po rozładowaniu trzeciego transportu, chowając się za nasyp kolejowy, obserwuje całą sytuację. Sam odpowiada ironicznie na pytanie, dlaczego więźniowie tak się zachowują - dlatego, żeby jeszcze móc żyć normalnie, godnie. Transporty przyjeżdżają z wielu miejsc Europy; są Rosjanie, Hiszpanie, Holendrzy i Grecy. Każdy inaczej radzi sobie z obozową rzeczywistościa - pijany Andriej wymierza sprawiedliwość matce wyrzekającej się dziecka i wrzuca ją na ciężarówkę, wiozącą ofiary wprost do krematorium; Henri - więzień z Marsylii, widząc wielu znajomych Francuzów, do końca ich oszukuje, mówiąc o rychłym spotkaniu w obozie, a przecież wie, że oni za chwilę też zginą w krematorium; Tadek chowa się za nasyp, nie jest w stanie wytrzymać kolejnego, już trzeciego tej nocy, transportu.
W inny sposób wyraża swój stosunek do okrucieństwa i wszechogarniającego zła Gustaw Herling- Grudziński, wspominając swój pobyt w łagrach. Twierdzi, iż możliwe jest zachowanie moralności w warunkach straszliwego cierpienia, ale jednocześnie obserwuje, że człowiek w sytuacji skrajnego głodu jest w stanie zrobić wszystko i ten mechanizm nieludzkich zachowań wykorzystywały władze obozu. Wstrząsnęły mną opisy kobiet, które za kromkę chleba stawały się prostytutkami; często były celowo doprowadzane do stanu skrajnego głodu i wycieńczenia, żeby można było je wykorzystać tak wykorzystać. Herling-Grudziński opisuje niezwykłe, porażające jak cała ta obozowa sytuacja, zjawisko samotności. Bycie samotnym w łagrze oznaczało chwilę bycia wolnym, osłoniętym ciemnością i ciszą. A działo się to tylko wtedy, gdy więzień nie był już w stanie pracować i kompletnie wycieńczonego odsyłano do obozowego szpitala lub trupiarni. Autor sam przeżył taką sytuację.
Już tytuł: "Inny świat" pozwala zrozumieć, iż w życiu obozowym obowiązywały wartości zupełnie inne. Pisarz jednak nie zgadza się na przeniesienie ich do normalnej rzeczywistości; kiedy po trzech latach po wyjściu z łagru spotyka w Rzymie współwięźnia - Żyda, nie podaje mu ręki, dowiedziawszy się, że dawny znajomy z Witebska żyje tylko dlatego, że zdradził i wydał na śmierć kilku swoich kolegów.
Przypomnę postać Maksymiliana Marii Kolbego, polskiego franciszkanina, zagłodzonego w celi bloku oświęcimskiego. Jan Józef Szczepański w opowiadaniu "Święty" opisuje postawę Kolbego, zwracając uwagę na niezwykłość jego czynu, na jego walkę ze Złem w świecie. Kolbe wystąpił z szeregu więźniów i zdecydował oddać swoje życie za Franciszka Gajowniczka. Oznaczało to świadome skazanie się na śmierć, a jednocześnie uratowanie życia drugiemu. Cierpienie nie musi więc doprowadzić do utraty człowieczeństwa. Kolbe udowodnił, że istnieje jeszcze pojęcie godności człowieka, możliwość wyboru - nawet przebywając w świecie, w którym wydawałoby się, panuje tylko Zło. Ciekawy jest stosunek Szczepańskiego do swego bohatera; autor opowiadania krytycznie oceniał całą przedwojenną działalność Kolbego. Poddanie się dobrowolnie cierpieniu i oddanie życia za bliźniego każe zupełnie inaczej potraktować religijność Kolbego; czyn potwierdził jego chrześcijaństwo. Szczepański nadaje opowiadaniu tytuł "Święty".
Odwołując się do postawy Hioba łatwo zauważyć bardzo ważną cechę łączącą cierpienie biblijnego sprawiedliwego z cierpieniem ludzi w obozie koncentracyjnym czy łagrze. Oba cierpienia są niezawinione. I Hiob, i więźniowie zadają pytanie o sens cierpienia, które ich spotkało. Hiob swoją wytrwałością zwycięża ogarniające go zewsząd cierpienie, Maksymilian Maria Kolbe również zwycięża cierpienie, zwycięża zło, potwierdza miłosierdzie i solidarność międzyludzką.
Odpowiadając na pytanie: jaki jest wpływ cierpienia na człowieka?, nie otrzymaliśmy jednoznacznej odpowiedzi. Literackie przykłady, które przedstawiłem, świadczą o tym, że cierpienie jest właściwie śladem, którego jednak do końca - nawiązuję do teorii Levinasa o cierpieniu jako śladzie - nie da się zidentyfikować. Tak jak wygląd człowieka jest podobizną Boga, niedoskonałym odbiciem, tak cierpienie jest tylko śladem prowadzącym do poznania Prawdy. Powtórzę zdanie wspomnianego wcześniej Tadeusza Gadacza: "cierpienie jest enigmą - czymś poza dobrem i złem".

Zamierzam mówić - zdradza Monika Wielgat - o motywie miłości nieszczęśliwej obecnym w utworach literackich z różnych epok. O miłości nieszczęśliwej mówię nieprzypadkowo. Już samo pojęcie "miłość" jest bardzo złożone. Kryje w sobie wiele znaczeń. Miłość znana jest każdemu i przez każdego jest różnie doświadczana, bo zawsze dotyka dwojga osób i tylko tych dwojga, dlatego miłość jest niepowtarzalna. Warto pamiętać, że ludzie żyją też w różnych czasach i one oddziaływają na nich, i na sposób przeżywania przez nich miłości. Dla mnie miłość to najważniejsza wartość w świecie. Są różne oblicza miłości; można mówić o miłości kobiety i mężczyzny, matki do dziecka, miłości do Boga czy do ojczyzny. Każda z tych miłości jest wielka i wymaga ogromnego zaangażowania. Przynieść może człowiekowi szczęście, ale może być też źródłem wielkich tragedii. Nieprzypadkowo miłości przypisuje się różne określenia: głęboka, prawdziwa, idealna, platoniczna, czysta, szalona, nieszczęśliwa, tragiczna. Mnie szczególnie interesuje miłość nieszczęśliwa.
Kiedy sięgnęłam do "Słownika motywów literackich", to znalazłam zdefiniowanie pojęcia miłości jako głębokiego przywiązania do kogoś lub czegoś, gorącego, namiętnego uczucia do osoby płci odmiennej, umiłowanie kogoś. I wszystko wydawałoby się już określone, a przecież miłość nieszczęśliwa jest inaczej rozumiana przez opowiadających sobie historię Tristana i Izoldy, a zupełnie inaczej przez romantyków.
Miłość w romantyzmie jest jednym z uprzywilejowanych tematów literackich, częścią romantycznej filozofii życia. Romantyzm uważa za wartość samo doświadczenie miłości, niezależnie od tego czy przynosi ono szczęście, czy nieszczęście. Miłość romantyczna, jest szalona, nieszczęśliwa choć wzajemna; jest miłością, która prowadzi do katastrof; jest zwykle platoniczna choć zmysłowa, niewinna i jedyna. Miłość w romantyzmie jest czuciem; jest doświadczaniem świata sercem. I dopiero brak doświadczenia miłości w życiu jest nieszczęściem, nie zaś sama miłość nieszczęśliwa. I to trzeba zapamiętać. Miłość też nie zawsze musi się łączyć z wątkiem romansowym, podejmowana bywa również jako tęsknota do miłości idealnej i doskonałej, której przedmiotem jest postać wymarzona lub utracona.
Zobaczmy, jak wyglądała miłość nieszczęśliwa Giaura. Nie była spełniona. Bohater Byrona pokochał brankę Hassana - Leillę, ale ta należała do swego pana i za niewierność poniosła karę; została utopiona, a zrozpaczony Giaur pomścił jej śmierć i zabił Hassana. W końcu też uciekł od świata, zamieszkał w klasztorze. Żył pogrążony we własnych myślach i cierpieniach. Dręczyły go wyrzuty sumienia, ale nie mógł inaczej postąpić. Nie żałuje swego czynu, choć pozostaje w nim on raną. Giaur sprzeciwia się bowiem takiemu porządkowi świata, w którym miłość nie jest pierwszą wartością.
Kochanek byroniczny jest pierwowzorem bohaterów Mickiewiczowskich, przeżywających nieszczęśliwą miłość: Gustawa z "Dziadów. Cz. IV" i Konrada Wallenroda. Już w II części "Dziadów", pod koniec obrzędu pojawia się milcząca zjawa, która nie chce zniknąć. Rozpoznajemy go w IV części jako Gustawa. Przybywa do dawnego swego nauczyciela - księdza. Jest błąkającym się duchem; opowiada o tym, jak miłość doprowadziła go do obłąkania i samobójczej śmierci. Wyznaje, że do rozmyślań i marzycielstwa skłoniła go lektura "Cierpień młodego Wertera". Przypomina zresztą sam bohatera Goethego. Bardzo wrażliwy i uczuciowy Werter, kochający całym sobą Lottę, nie może pogodzić się z tym, że jest ona zaręczona z Albertem i nie godzi się także z panującą rzeczywistością. Przepełniony jest bólem, niemocą i cierpieniem. Nieszczęśliwa miłość doprowadza go do samobójczej śmierci.
Ale powróćmy do Gustawa, któremu miłość zabrała spokój i szczęście. Dzieli on swoją opowieść na trzy części, są to godziny miłości, rozpaczy i przestrogi. Opowiada kolejno o pierwszym spotkaniu z ukochaną i o tym, jak doznał obłędu, przypatrując się jej weselu. Gustaw buntuje się przeciwko światu i niesprawiedliwym stosunkom społecznym, decyduje się na samobójczą śmierć.
Nieszczęśliwa miłość Konrada Wallenroda i Aldony wiąże się z sytuacją polityczną, w jakiej znaleźli się oboje, ponieważ ich ojczyzna - Litwa jest ciągle zagrożona najazdami krzyżackimi. Nie mogą odnaleźć szczęścia, bo go nie było w ojczyźnie. Pierwszym życiowym celem Konrada staje się ocalenie ojczyzny. Wie, że tylko on może tego dokonać; w tej walce musi być przebiegły i trzeba mu poświęcić nie tylko szczęście osobiste, miłość, ale i dobre rycerskie imię.
Dla romantyków: Giaura, Gustawa, Wertera i Konrada Wallenroda była miłość wartością najważniejszą w świecie; nic ją nie mogło ograniczyć.
Cofnijmy się teraz do średniowiecza. Miłość nieszczęśliwa Tristana i Izoldy wynika z niemożności bycia razem. Bohaterowie respektują średniowieczne prawo. Tristan pozostaje wierny królowi Markowi, choć doświadcza miłości wielkiej i namiętnej, ale niszczącej życie, miłości nieszczęśliwej. Nie było im dane Tristanowi i Izoldzie kochać się i żyć razem. Właściwie złączyła ich dopiero śmierć; symbolicznie zaś krzak głogu, który połączył groby bohaterów.
Nie mogli być też razem tytułowi bohaterowie tragedii Szekspira "Romeo i Julia", ponieważ wywodzili się z dwóch zwaśnionych ze sobą rodów. Kiedy młodzi uświadomili sobie łączące ich uczucie, wiedzieli, że nie mogą liczyć na akceptację związku. Miłość Romea i Julii to miłość od pierwszego wejrzenia, która nie zdołała jednak pokonać wszystkich przeciwności losu.
Ciekawe jest także spojrzenie na znacznie późniejszą, bo pozytywistyczną historię nieszczęśliwej miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej, opisaną w ,,Lalce" Bolesława Prusa. Wokulski poniósł klęskę w swojej szalonej miłości do panny Łęckiej. Miał on nieodpowiednie pochodzenie i zajmował się kupiectwem; dzieliła ich też duża różnica wieku. Wprawdzie Wokulski bardzo szybko zdobył pieniądze i dzięki temu zbliżył się do świata arystokracji - świata Izabeli, ale Panna Łęcka nie przyjęła go. Z tego powodu bohater próbował popełnić samobójstwo. Nie wiemy, co później tak naprawdę stało się z Wokulskim, czy zwyciężyła w nim romantyczna miłość, czy zastrzelił się, czy zwyciężył w nim pierwiastek pozytywistyczny i bohater wyjechał do Paryża do Ochockiego?
Nowe spojrzenie na miłość nieszczęśliwą odnajdujemy w "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej. Mamy ukazane dwie pary: Martę i Anzelma oraz przedstawicieli młodego pokolenia - Justynę i Janka. Marta i Anzelm nie połączyli się ze sobą. Marta kochała Anzelma, ale bała się mezaliansu. Tej obawy nie mają Justyna i Janek. Żyją już w nowych czasach, szczerze się kochają, ich miłość ma siłę wzniesienia się ponad podziały i i konflikty.
Widzimy, że już samo rozumienie pojęcia "miłość nieszczęśliwa", określa sposób przedstawienia tematu w danym utworze literackim. Wiemy też już, że nie każda miłość nieszczęśliwa czyni kochające się osoby nieszczęśliwymi. Ale we wszystkich przedstawieniach motywu "miłości nieszczęśliwej", sama miłość jest najważniejsza.

 


Żyjemy w czasach Internetu - zaczyna swoją opowieść Szymon Janowski. - Prawie w każdym domu jest komputer. Warto więc postawić sobie pytanie, jak elektroniczne wynalazki wpłynęły na sposób zapisu czasu; jak utrwalają naszą obecność w świecie. Chcemy przecież pozostawić po sobie jakiś ślad. Kiedyś ludzie pisali dzienniki i pamiętniki. Dzisiaj raczej robią zdjęcia, kręcą filmy; zapisują siebie w obrazach. Pojawił się też blog. Zobaczmy, jak to zjawisko przejęło funkcję znanych nam codziennych zapisków.
Słowo "blog" pochodzi z angielskiego "weblog", czyli "web" - sieć i "blog" - dziennik pokładowy. Jest to forma sieciowego dziennika czy pamiętnika; rodzaj strony internetowej, na której autor umieszcza datowane wpisy, wyświetlane kolejno, zaczynając od najnowszego. Blogi zazwyczaj posiadają system archiwizacji wpisów oraz możliwość komentowania ich przez czytelników, a także zestaw linków (tradycyjnie umieszczany w bocznej kolumnie) do blogów polecanych przez autora (tzw. blogroll) i innego rodzaju stron www. Blogi najczęściej mają osobisty charakter i służą jako internetowe pamiętniki. Zawierają prywatne uwagi, przemyślenia, komentarze, ale także rysunki, a nawet nagrania. Blogi mogą być również wykorzystywane jako wortale poświęcone określonej tematyce, narzędzia marketingu czy komunikacji politycznej. O ile osobiste blogi mają zazwyczaj jednego autora, o tyle pozostałe mają często wielu autorów. Autorzy blogów śledzą inne blogi, "linkują" do nich i nawiązują kontakty z ich autorami, przez co siatka blogów zaczyna funkcjonować jako większa, powiązana całość, czyli tzw. blogosfera. W przypadku blogów poświęconych specyficznej tematyce, wymiana myśli między autorami może sprzyjać rozwojowi danej dziedziny wiedzy. Blogi osobiste umożliwiają ich autorom nawiązanie relacji towarzyskich, dlatego sieć blogów możemy porównać do aplikacji typu social networking, takich jak Friendster czy polskie Grono lub Spinacz. Popularność blogów w Polsce rozpoczęła się na przełomie roku 2001 i 2002. Pierwszym polskim serwisem internetowym umożliwiającym pisanie własnego bloga był serwis nlog.org, który zaczął działać już w czerwcu 2000 roku. Kilka miesięcy po powstaniu serwisu nlog.org rozpoczął swoją działalność serwis Blog.pl, który jest obecnie największym polskim serwisem blogowym.
Przypomnę jeszcze, że tradycyjny dziennik (z angielskiego "diary") to zespół prowadzonych z dnia na dzień zapisów; od ściśle dokumentacyjnych, których zadaniem jest utrwalenie bieżących wydarzeń, do takich, które zbliżają się do wypowiedzi literackich. Dzienniki nie opierają się na z góry założonej konstrukcji; o jej układzie (z reguły chronologicznym) decyduje nie zamiar kompozycyjny, ale bieg wypadków, które autor utrwala. Niekiedy dzienniki, mimo że pisane bez zamiarów artystycznych, są uznawane za wybitne dzieła literackie (np. "Dzienniki" Stefana Żeromskiego, Marii Dąbrowskiej, Zofii Nałkowskiej). Ze względów literackich najciekawsze są dwie odmiany tego gatunku: dziennik intymny i dziennik podróży.
Teraz postawmy sobie pytanie: czy blog jest formą współczesnego dziennika? I na początku przyjrzyjmy się blogowi 16-letniej Karoliny. Niestety nie wiemy tak naprawdę nic pewnego o autorce, równie dobrze może mieć bowiem lat 40 i nazywać się Józefina. Nie można bowiem nie pamiętać o specyfice Internetu - internetowej anonimowości; o tym, że każdy może tak naprawdę podawać się, za kogo chce. Blog Karoliny istnieje na portalu onet.pl. Tam został umieszczony w katalogu "Świat Młodych". Zwraca naszą uwagę jego forma graficzna: ciemnoczerwone obramowanie z białym prostokątem po środku, w który kolorem krwi wpisywany jest post (treść blogu). Następnie możemy wyodrębnić trzy kolumny. W pierwszej z lewej - u góry znajduje się zdjęcie: na białym tle dwa czerwone wazony z dwoma czerwonymi kwiatami. Poniżej znajduje się formuła powitania czytelnika blogu i informacja, że autorka zaprasza do lektury swoich osobistych przemyśleń oraz prosi o powstrzymanie się od złośliwych komentarzy. W blogu Karolina umieściła małe menu z "Lineczkami-sznureczkami", m. in. "Ja w obiektywie", gdzie jest galeria zdjęć autorki i "Uchwycone moim aparatem". W środkowej kolumnie - na samej górze znajduje się licznik odwiedzin i licznik pozostawionych przez czytelników komentarzy. Następnie mamy datę wpisu ostatniej notki i tekst właściwy. Po przeczytaniu postu możemy go skomentować poprzez wciśnięcie klawisza "skomentuj". Na W dole kolumny, pod wszystkimi komentarzami, znajduje się lista rozwijana z notkami wraz z ich tematem i datą umieszczenia. Ostatnia kolumna jest zatytułowana "Cała ja". Znajdują się tam dwa zdjęcia przedstawiające dziewczynę z różą, utrzymane w kolorystyce strony i autoprezentacja zbudowana na zaprzeczeniach: "nie jestem taka".
Przyjrzyjmy się innemu blogowi - blogowi Krystyny Jandy, polskiej aktorki, felietonistki, piosenkarki , fundatorki i Prezesa Zarządu Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury; założycielki i Dyrektora Artystycznego Teatru Polonia; "prywatnie" zaś - żony Edwarda Kłosińskiego, matki trójki dzieci: córki Marii Seweryn oraz dwóch synów, Adama i Jędrzeja Kłosińskich, zamieszkałej w podwarszawskim Milanówku. Krystyna Janda posiada całą witrynę internetową, a nie tylko blog. Poza tym nie nazywa swoich zapisków blogiem, ale dziennikiem. Na stronie głównej jej internetowego dziennika widnieje duże zdjęcie autorki. W lewym górnym rogu znajduje się własnoręcznie malowane czerwone serce. W lewej kolumnie jest mene, które umożliwia poruszanie się po całej witrynie; a w nim takie działy, jak: CV, Felietony, Scenariusze, Kalendarz, Płyty i książki, Fundacja, Teatr Polonia i oczywiście Dziennik. Po przejściu - tj. otwarciu tego ostatniego - pierwszym nowym elementem, który zauważamy, jest - w prawej kolumnie - kalendarz; nad nim zaś lista rozwijana, możemy więc wybrać miesiąc i dzień z życia autorki, jaki nas interesuje i przeczytać pamiętnikowy zapis. Natomiast na kalendarzu widać pogrubione cyfry (tak oznaczony jest dzień, w którym został dodany post). Każdy zapis ma w nagłówku zawsze datę, a nawet godzinę pisania. Janda wymienia także jubilatów danego dnia. W większości postów umieszczona jest mała galeria zdjęć. Aktorka prowadzi swój dziennik już od lutego 2004. Spójrzmy na tematy z ostatnich dwóch miesięcy. Najczęściej mówi Janda o swoim teatrze. To oczywiste, przecież teatr jest jej życiem. W dzienniku zapowiada premiery, opowiada ciekawostki z prób oraz "rozmawia" z widzami. Lubi też komentować albo bardziej krytykować polską scenę polityczną. Pojawiają się także zapiski z życia rodzinnego.
Zobaczmy teraz blog pisany przez dziennikarza. Jego autor - Tomasz Sekielski jest polskim dziennikarzem TVN, specjalizującym się w publicystyce (obecnie współprowadzi program "Teraz my!" oraz jest gospodarzem weekendowych wydań "Magazynu 24 godziny" w TVN24). Pochodzi z Bydgoszczy, gdzie rozpoczynał karierę w Radiu VOX; potem pracował w Radiu Wawa i Radiu dla Ciebie, następnie w telewizyjnych "Faktach". Tomasz Sekielski posiada blog na stronie TVN24. Obok zdjęcia dziennikarza umieszczony jest post i miejsce na ocenę przez czytelników wagi poruszanego tematu. Od razu możemy też zobaczyć średnią oddanych głosów. Posty są ułożone od najnowszych do najstarszych. Jest też archiwum wpisów; to tabelka z nazwami miesięcy - po wybraniu danego miesiąca ukazują się nam tylko wpisy z tego miesiąca. Autor prezentuje swoje poglądy polityczne i interesujące go wydarzenia. Stara się omijać informacje o życiu prywatnym; chociaż ostatnio można było się dowiedzieć, jakie diety stosuje.
Swój blog ma także europoseł Ryszard Czarnecki, dziennikarz i były prezes Instytutu Prawa i Studiów Europejskich w Warszawie. W lutym 2004 roku zmienił przynależność partyjną i został członkiem Samoobrony RP. Specjalizuje się w unijnych przedsięwzięciach monitorujących wybory w krajach Trzeciego Świata. Jest założycielem Fundacji Pro Patria. Jego blog ma bardzo prostą formę. U góry znajduje się baner z imieniem i nazwiskiem autora oraz jego zdjęciem. Niżej napotykamy klasyczny podział blogu na trzy kolumny; są także informacje typu: ile osób odwiedziło blog i ile zostało wpisanych komentarzy. Niżej umieszczono link, dzięki któremu możemy napisać e-mail do autora. Natomiast w lewej kolumnie są tematy ostatnio napisanych postów. Poniżej mamy archiwum. W centralnej kolumnie blogu odczytujemy datowane posty. Czarnecki prowadzi blog tzw. zaangażowany; jego blog jest blogiem polityka; ale zauważmy - porusza jako osoba publiczna nie tylko tematy związane ze swoją pracą, ale też z życiem osobistym. Z jego blogu możemy się nie tylko dowiedzieć, co się dzieje w Brukseli albo na Wiejskiej, ale i kto wprowadził się naprzeciwko, a także co dzieje się na polskich i europejskich boiskach ( bo autor jest zagorzałym fanem piłki nożnej).
Zastanówmy się: czy blog spełnia dzisiaj rolę dziennika? Co różni oba gatunki, a co łączy? Autor dziennika jest znany; autorzy blogów - nawet jeśli przedstawiają się - mogą zachować anonimowość. Dzięki temu mogą łączyć rzeczywistość z fikcją. Zatem kto pisze blogi? Sławni ludzie, dzielący się swoimi przemyśleniami z fanami, dziennikarze prezentujący swoje poglądy, politycy szukający elektoratu, i oczywiście wszyscy tzw. zwykli ludzie (najczęściej młodzi, bo wiąże się to zawsze z posiadaniem komputera). W większości też blogi są upustem grafomańskiej wyobraźni, choć patrząc na przykład Jacka Pałki, nauczyciela i ojca samotnie wychowującego syna, widzimy, że blog może być pierwszym krokiem twórczym; autor wydał posty w książce pod tytułem "Na kłopoty Bazylek". Dziennik pisany jest "do szuflady", dla siebie. Blogi mają wpisanego odbiorcę. Autor postu chce nawiązać przede wszystkim kontakt, często też pozyskać przychylność odbiorcy - pojedynczego lub całej grupy społecznej. W blogu pojawia się dużo więcej - niż w tradycyjnym dzienniku - możliwości prezentacji autora - to nie tylko tekst, ale także obraz. Pojawiły się nawet "you tube"; to odmiany blogu , w których tradycyjny tekst i galerię zdjęć zastąpiły krótkie filmy. Więc jaką funkcje spełnia blog? Dla większości autorów jest internetowym dziennikiem, ale dla osób publicznych najczęściej to po prostu tania forma promocji i reklamy. Blog jest więc współczesną formą dziennika, dziennikiem na miarę XXI wieku.
Na koniec zauważmy jeszcze ogromną siłę tkwiącą w blogu. Nazwany został "piątą władzą". Blogerzy poruszający tematy publiczne mają kontrolę nie tylko nad politykami, ale też nad dziennikarzami.