AKTUALNOŚCI

umieszczono: 17.11.2016

Poetycka reflekcja

Pan Andrzej Bartyński
Poetycką refleksją podzielił się z nami ostatnio Pan Andrzej Bartyński - absolwent Lasek i gość specjalny spotkania Klubu Seniora Piękna Jesień:

Rozmowy na globie człowieka o sobie
Jasny cel-ciemne okulary


- Ażeby każdy mógł pojąć i zrozumieć jasny cel naszego dzisiejszego spotkania przy okrągłym stole w salonie mych myśli, przyniosłem dla każdego ciemne okulary - wyjaśnił fakt filozof Pan Nietwór i ciągnął dalej - tych ciemnych okularów nie przyniosłem jedynie naszemu Autorowi, ponieważ w ciemnych okularach chodzi na co dzień. Cel jasny. Nie chce, aby mu zaglądano w oczy.
- Ja też nie chcę, aby mi zaglądano w oczy i dlatego też proszę o ciemne okulary - zawołała podnieconym głosem okienna framuga w salonie mych myśli.
- Spokojnie, spokojnie - odpowiedział filozof Pan Nietwór - wszystko po kolei. Najpierw wyjmę ciemne okulary z jasnego opakowania i potem je rozdam, jak Pan Bóg przykazał. Jak powiedział tak uczynił. Wszyscy są w ciemnych okularach: błękitnooka i złotowłosa Wiosna, piwnooka jak heban czarnowłosa Luna i asystent Daniel Spaniel, a także w salonie mych myśli okienna framuga w ciemnych okularach, a także w salonie mych myśli głos zza pieca w ciemnych okularach, a także w salonie mych myśli złocisty kandelabr nad okrągłym stołem w ciemnych okularach.
- Spokojnie, spokojnie - powiedział spokojnie filozof Pan Nietwór - wszystko po kolei. Teraz kolej na naszego Autora. Opowie nam o swej wyprawie w ciemnych okularach do Lasek Warszawskich na spotkanie z absolwentami Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Niewidomych im. Róży Czackiej. Dziękuję za udzielenie mi głosu. Gdy utraciłem wzrok całkowicie podczas hitlerowskiej okupacji Lwowa, mego rodzinnego miasta, zacząłem nowe życie w ciemnych okularach losu. Cel był jasny. Pokonać tego wroga, który zabrał mi światło. Przez dzień i noc, przez noc i dzień ta walka trwa do dzisiaj. I taki był sens naszego spotkania absolwentów w Laskach. Pokonać tego wroga, który zabrał nam światło. Piątek, sobota, niedziela, 7,8,9 dzień października 2016 r. W sobotę, przed południem podczas mego poetyckiego występu, o który mnie proszono przypomniałem wzruszające słowa wiersza mojej laskowskiej wychowawczyni Alicji Gościmskiej, nomen omen herbu Ślepowron. Byłem jej wychowankiem od grudnia roku 1946 gdy przyjechałem do Lasek z Wrocławia, do czerwca roku 1950 gdy wyjechałem z Lasek do Wrocławia, aby kontynuować naukę w Liceum Ogólnokształcącym nr 1.

Jak żołnierz
Jest jak żołnierz wychowany
walczyć nigdy się nie boi
zawsze porządnie ubrany
i pięknie na baczność stoi
Nosi imię Greków dawnych
on też widać będzie sławny
Andrzej Bartyński ze Lwowa
to o nim są moje słowa
Alicja Gościmska

Niezapomniana Alicjo Gościmska! Całym sercem dziękuję Ci za te słowa i za to wszystko czego mnie nauczyłaś, żeby pokonać tego wroga, który zabrał mi światło. O tak, o tak, a przy tej pięknej, walecznej okazji, mojej kochanej siostrze Hali dziękuję za ten światła szalik, który jak widać na sobie ciągle noszę. Drodzy widzowie, posłuchać proszę.

Double whisky
mojej siostrzyczce Hali

Gdy utraciłem oczy
dałaś mi oczy swoje
szliśmy do kina we dwoje
ołówkiem szeptu rysowałaś sceny
a ja widziałem greckie Ateny
morskie syreny, labirynt
złotą nić Ariadny
cały świat stubarwny
Odysa, Homera, Pegaza
mówiłaś - jutro idziemy na Picassa
pojmować sekret jego sztuki
więc piłem wino Twej nauki
i znowu szeptu zręczna mucha
wkładała obraz mi do ucha

I tak przez całe nasze życie
świat mi malujesz
a ja na corridzie
ja byk i matador wzięci razem
też się stajemy obrazem
byk i matador razem wzięci
walczą na płótnie mej pamięci
obaj zawzięci

Jeszcze niech jedna rzecz będzie jasna
generał przyprowadził błazna
to wymyśliła moja siostra
wzięła i namalowała obraz
widownia woła: kim panowie są!
ja odpowiadam - mną
to ja w dwóch postaciach
jeden się śmieje
a drugi bój stacza
widownia szaleje
byk rogiem zahacza
i krew się leje
"psia krew sobacza"!
A gdy utracił oczy
dała mu oczy swoje
by malowali świat we dwoje
Ona pędzelkiem, farbą na płótnie
a on zatrudnił wiersza lutnię
by dźwiękiem barwić słów obrazy
i tak malują świat razem

Tu ukłon niski
niech żyje sztuka i double whisky
publiczność wznosi braw półmiski
niech żyje sztuka i double whisky
widownia pełna jak butelka
niech żyje sztuka wielka
zawołał korek od butelki
i się przytulił do kropelki

P.S.
- To ja okienna framuga w salonie mych myśli, przyozdobiona ciemnymi okularami, zwracam się z prośbą do naszego Autora, aby nam znów coś opowiedział o swoich Laskach przy następnym spotkaniu przy okrągłym stole.
- Będziemy bardzo chętnie słuchać - zawołali razem, głos zza pieca i złocisty kandelabr. Obaj w ciemnych okularach w drodze do jasnego celu w salonie mych myśli.